Jesień 2020, nr 3

Zamów

Od redakcji

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Drodzy Czytelnicy!

Dawniej świat dzielił się na pokonanych i zwycięzców, dziś coraz bardziej na sprawców i ofiary – pisze Jan M. Piskorski w artykule Od kultu herosów do adoracji ofiar. Coraz częściej pomniki stawia się właśnie pokrzywdzonym, a nie bohaterom.
Taka tendencja sama w sobie nie byłaby może zła – przecież militarni zwycięzcy, na cześć których przez tyle wieków wznoszono łuki triumfalne, rzadko bywali wzorami cnót moralnych i miłośnikami wspólnego dobra. Niebezpiecznym zjawiskiem jest jednak fakt pojawiania się coraz większej liczby osób, grup społecznych i narodów, które pragną być ofiarami niejako na przekór faktom. Status ofiary niekiedy bowiem się opłaca.
Ofiar jest dziś wyraźnie więcej niż sprawców. I choć potrzebna jest pamięć także o niemieckich czy japońskich ofiarach II wojny światowej – nie może się to dokonywać za cenę relatywizacji historii. Koreański historyk, Jie-Hyun Lim, przywołuje liczne przykłady takich zjawisk w swoim eseju Narody-ofiary i ich megalomanie.
Meandry konkurencji o palmę pierwszeństwa w cierpieniu opisują na naszych łamach historycy, psycholog społeczny, filolog i teolog. Ten ostatni, Norbert Reck, przejmująco szczerze opowiada o niemieckim, także osobistym, problemie z poczuciem winy za krzywdy przodków.
Rzecz jasna, nie kieruje nami zamiar relatywizowania pojęć ofiar i sprawców. Przeciwnie – bez powrotu do faktów i uleczenia się z „rywalizacji cierpień” pamięć przeszłości nie będzie dojrzała.

Zbigniew Nosowski

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.