Jesień 2020, nr 3

Zamów

Ludzie i ich pytania

(fragment)

Z obserwacjami Zbigniewa Nosowskiego trudno dyskutować, ze znakomitą większością z nich wypada się po prostu zgodzić. Mam nadzieję, że zaproponowana przez redaktora WIĘZI matryca pomagająca opisać polski katolicyzm na dobre zakorzeni się w debacie publicznej i wyprze z niej piętnowane przez autora (i w pełni na to prześladowanie zasługujące) tyleż atrakcyjne, co głupie i kompletnie nieprzydatne dychotomie, jak katolicyzm „otwarty“ vs. „zamknięty“, „łagiewnicki“ vs. „toruński“. […]

Pora dostrzec, że podczas gdy wciąż gotujemy się do walki z wrogiem zewnętrznym, erozja kwitnie nie gdzie indziej, tylko wewnątrz. Sądzić nas będą i zamykać w więzieniach nie buńczuczni ideolodzy z SLD, a nasi najbliżsi, którzy nie będą rozumieli, o co w istocie nam chodzi. W świecie starożytnym chrześcijanie poddani byli ogromnej presji społecznej i – aby nie doszło do osmozy, do wypłukiwania ich w obrębie świeckiej kultury – musieli utrzymać odmienne od otoczenia ciśnienie, zrobić to świadomie, wiedzieć czym się od świata różnią. Musieli odpowiedzieć na pytania: dlaczego? Ze względu na kogo? Rzymianie nie byli przecież żądnymi krwi zwierzętami, oni patrzyli na chrześcijan z jednym wielkim „nie rozumiem“. Nie mogli zgodzić się też na to, że ktoś w tak ostentacyjny sposób będzie podważał fundamenty wypracowanej przez nich głęboko humanistycznej kultury. Czy dziś też co chwila nie żąda się od nas „uzasadniania tej nadziei, która w nas jest“? Czy nie jesteśmy w stanie wyizolować w naszym otoczeniu większości prądów myślowych, które po wielu latach zapomnienia akurat teraz znów budzą się do życia (że wezmę pierwsze z brzegu: manicheizm czy gnozę)?

Jak w tej sytuacji zachowywali się nasi pradziadowie w wierze? Prześladowani i uciskani, rzecz jasna szukali schronienia w domach i świątyniach, ale domy te nie były ideowymi twierdzami. Chrześcijaństwo rozwijało się nie dlatego, że uczniowie Jezusa byli gotowi walczyć z całym światem, ale dlatego że byli w stanie z nim rozmawiać. […]
Kościół to nie miasteczko ruchu drogowego, jeden wielki test na znajomość znaków zakazu i nakazu. Znaki są przydatne, ale drogi w takim miasteczku prowadzą niestety donikąd.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Kościół zaś to fascynująca droga, szczęście, miłość, relacje. To wszystko, czego pragną dziś ludzie, my mamy w najlepszym gatunku. Powinniśmy więc budzić się i zasypiać z pytaniem: w jaki sposób, zanim zabrani będziemy na tamtą stronę chmur, jakoś im o tym opowiedzieć?

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia – ur. 1976. Dziennikarz, dyrektor programowy kanału Religia.tv, publicysta tygodnika „Newsweek Polska“. Autor książek Kościół dla średnio zaawansowanych, Tabletki z krzyżykiem, Ludzie na walizkach i Monopol na zbawienie. Laureat Nagrody „Ślad” im. bp. Jana Chrapka w roku 2007. Mieszka w Warszawie.

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.