Zima 2020, nr 4

Zamów

Od redakcji

Drodzy Czytelnicy,

Dlaczego księża odchodzą? W ostatnich miesiącach w polskim Kościele zastanawialiśmy się nad tym kilkakrotnie, zmuszeni decyzjami kilku znanych duchownych. Sam miałem już prawie gotowe pewne formuły mające wszystko wytłumaczyć. Gdy jednak postanowiliśmy głębiej zająć się tym tematem na łamach „Więzi”, mój spokój prostych odpowiedzi gdzieś odpłynął. Myślę, że zrozumieją Państwo to uczucie zwłaszcza po lekturze przejmującego świadectwa Ryszarda Bosakowskiego.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Tajemnicą jest rezygnacja z kapłańskiej posługi, ale tajemnicą jest też trwanie w powołaniu. Dlaczego księża zostają? Takim przewrotnym pytaniem uzupełniamy więc refleksję o odchodzeniu. Nie dziwiłem się, że niektórzy duchowni lekko obruszali się w odpowiedzi na nasze zaproszenie do udziału w ankiecie „Dlaczego (nadal) chcę być księdzem”. Podobnie czułbym się, gdyby mnie spytano, dlaczego nadal kocham swoją żonę. A jeszcze bardziej niezręcznie – gdybym miał powiedzieć, dlaczego właściwie żona nadal kocha mnie…

Odpowiedzi na naszą ankietę, jak Państwo zobaczą, są dość patetyczne. Zaskakująco patetyczne, gdy pomyśleć, że ich autorami są księża-wybitni profesorowie, publicyści czy kaznodzieje potrafiący często wciąż na nowo nazywać Nienazwane. Są to jednak odpowiedzi zrozumiale patetyczne, gdy pomyśleć, o czym oni piszą. Rzecz nie w tym, że ci księża uciekają przed trudną prawdą o swoim kapłaństwie w wygodne gotowe formułki o powołaniu i wierności. Oni wiedzą, że są powołani. Chcą być wierni, także gdy boli, gdy trudno. Czują, że są potrzebni innym. Jak to powiedzieć bez wielkich słów?

Zbigniew Nosowski

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.