Jesień 2020, nr 3

Zamów

Ranny z powodu epoki

Homilia wygłoszona podczas Mszy św. pogrzebowej 27 grudnia 2006 r.

Zwołał nas tutaj Andrzej Szmidt, Poeta cichy, jak sam pisał – ranny z powodu epoki. Tekst wiersza o poranionym – wyśpiewany przez Ewę Demarczyk w 1958 roku – wprowadził go w ogólnopolskie życie kultury. Jego poezja nasycona była Polską i autobiografią. Do śmieszności kochałem ten kraj – zwierzał się przed kilku laty w jednym z wierszy.

Przestrzegał współczesnych: można mieć papierową niepodległość do jednorazowego użycia. / Podobnego typu bywają buty do trumny.

Szarość była dla niego kolorem życia i barwą epoki. Dlatego przeżywał życie jak obraz wciąż domalowywany. / Światłocienie i cienie, piękno i kicz, wszystko przemieszane.

Cechowała go wielka obowiązkowość. Była w nim wola życia i pracy, jeszcze w przeddzień odejścia przekazywał redakcji, że tym razem nie przyjdzie na spotkanie, bowiem nie najlepiej się czuje. Ale ta ta słabość, przez dziesiątki lat była jego siłą. Trzeba przy tym zapisie dołączyć informację, że do tej „siły” dołączała się przez lata redakcja „Więzi”. Dzięki wam ludzie przy nim byli.

W obliczu bólu i śmierci, kiedy wszystkie ludzkie słowa są za małe, aby pocieszyć płaczących Kościół przynosi nowinę o zmartwychwstaniu Jezusa. Kościół wierzy w Boga-Człowieka, który w tych dniach nam się narodził i głosi, że kiedy zatrzasną się za człowiekiem drzwi czasu – ma on dokąd pójść. Bóg bowiem staje po stronie życia. Po życiu, które kończy się śmiercią – ofiarowuje życie. Chrystus objawia nam tę prawdę, a liturgia pogrzebowa podejmuje tę myśl. Do niej dołącza słowo Poety, który widział w swym odejściu perspektywę świąteczną.

Kiedy umrę nie będzie wielkich dzwonów
Odejdę pewnie nieporadnie, tak jak żyłem
Pan Jezus to Król
Pan Jezus to Bóg
Pan Jezus to wielkie święto.

Europa w wyniku usilnych zabiegów współczesnej filozofii i kultury proponuje redukcję antropologiczną. Najnowszy model człowieka według koncepcji Zachodu – to istota pozbawiona duszy. Ale czy można zamknąć go w niebycie? Dzisiejsza ceremonia odsłania potrzebę Absolutu.

Człowiek jest istotą przemijającą. Dni nasze policzone. Kościół głosi, że Bóg nie pogodził się jednak ze śmiercią człowieka. Chrystus przyszedł na świat, aby nas o tym przekonać. On sam przeszedł przez ludzką śmierć. Ostatnie słowo Boga w sprawie ludzkiego losu – to nie śmierć, lecz życie; nie rozpacz, lecz nadzieja.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ja się nie stargam, ja uwydatnię – powiada o tym wieszcz.

„Uwydatnię” na tyle, na ile czyni to miłość, miłość Boga. Miłość ta wypełnia wieczność. Dlatego tylko na chwilę przyjmuje nas ziemia – pisał Blake – byśmy się blask miłości znosić nauczyli. Żałobny dzień głosi prawdę nie o śmierci, ale o życiu. Z Chrystusem posiany w ziemię proch, którym jest człowiek, ma swoją wiosnę.

Po tamtej stronie jest królestwo miłości. Zaistniejemy w nim na tyle, na ile tutaj potrafimy dzielić się dobrem. W śmierci ocali nas miłość. Ona będzie powodem, abyśmy zmartwychwstali w Chrystusie.

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.