Jesień 2020, nr 3

Zamów

Od redakcji

Drodzy Czytelnicy,

Pojęcie polityki historycznej stało się ostatnio ważnym tematem debaty publicznej. Jest się o co spierać. Historia ma przecież wiele twarzy, a na ocenę przeszłości zawsze rzutuje współczesność, z jej podziałami światopoglądowymi i politycznymi. W tych meandrach historia i zbiorowa pamięć łatwo mogą się rozbić o skały bieżącej polityki. Czy jednak z drugiej strony nie grozi im także mielizna zapomnienia, zobojętnienia, zamknięcia przeszłości w uczonych monografiach?

Problemem polityki historycznej jest nie tylko znalezienie równowagi między narodową tromtadracją a amnezją. Ważnym zagadnieniem są także jej związki z polityką zagraniczną. Z niepokojem patrzymy, jak przeszłość źle wpływa na obecne stosunki Polski z sąsiadami. Pytania o tożsamość i historię nie są zresztą tylko polskimi problemami – warto przeczytać, jak spierają się o to Węgrzy i Rumuni.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W Polsce – dzięki zasłużonemu sukcesowi Muzeum Powstania Warszawskiego czy akcjom Ośrodka „Karta” – pytanie, czy warto mówić o historii w sposób zrozumiały dla szerokiej publiczności, stało się już właściwie pytaniem retorycznym. Dobrze, że ma wreszcie powstać nowoczesne Muzeum Historii Polski. Szkoda, że zrezygnowano z pierwotnej nazwy: Muzeum Wolności. Sformułowanie to – nieco zmienione, np. jako Muzeum Polskiej Wolności – mogłoby stanowić lepszy klucz do zorganizowania ekspozycji niż nazwa przyjęta ostatecznie, zbyt chyba majestatyczna.

Przekonuje mnie argument, że politykę historyczną prowadzi właściwie każde państwo. Rezygnacja z działań w sferze zbiorowej pamięci także byłaby decyzją ideologiczną. Sęk w tym, aby rządzący nie usiłowali „pamiętać” w imię jednej tylko opcji ideowej czy politycznej.
Ufam, że lektura tego wielogłosowego numeru „Więzi” pozwoli Państwu znaleźć własne odpowiedzi na powyższe pytania.

Redakcja

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.