Jesień 2020, nr 3

Zamów

Od redakcji

Drodzy Czytelnicy,

„Polska praca jest chora“ – te słowa ks. Józefa Tischnera mogłyby stać się mottem tego numeru „Więzi”. Sprawie pracy nad pracą poświęcił on słynne kazanie podczas I Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność”. Mocą uchwały zostało ono zaliczone w poczet dokumentów Zjazdu.
Dzisiaj – po 23 latach – nie ma już komunizmu, nie ma „onych”, na których można było zrzucić dużą część winy, a polska praca nadal choruje. Zapraszamy Państwa do refleksji nad niektórymi przejawami tej choroby.
Staraliśmy się przede wszystkim pokazać sytuacje, w których człowiek pracujący staje wobec wymagań będących w konflikcie z zasadami moralnymi, jakie wyznaje. Punktem wyjścia są sytuacje osób, które odczuwały w swojej pracy, że są „ludźmi na sprzedaż” – jedni jako pracownicy, inni jako szefowie. Różnie sobie radzili z tymi dylematami. Proszę się więc nie dziwić, że w tym numerze naszego pisma jest tak wiele pseudonimów…
Sprawy, o których piszemy, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Są przecież problemy, których tu zaledwie dotykamy. Są objawy kryzysu polskiej pracy, którymi zajmowaliśmy się już w „Więzi” w poprzednich latach, jak korupcja czy bezrobocie. Są też nowe ogniska gangreny, jak kilkusettysięczne miesięczne pensje dla menedżerów, milionowe odprawy dla byłych menedżerów czy członkostwo w radach nadzorczych jako popłatna synekura dla byłych polityków.
Polska praca „jest wielka jak Wisła, ale też jak Wisła zanieczyszczona” – mówił ks. Tischner. Żeby ją oczyścić, trzeba wielkiego wysiłku. Potrzeba nowej „pracy nad pracą”. I trzeba zacząć od samych siebie.

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.