Jesień 2020, nr 3

Zamów

Od redakcji

Drodzy Czytelnicy,

Przed dwoma miesiącami zastanawialiśmy się nad problemem „dorosłych dzieci” – ludzi uwięzionych w infantylizmie, pomimo swego dojrzałego wieku. Tym razem chcemy pójść krok dalej. Zapraszamy do refleksji nad sytuacją człowieka poszukującego pomocy duchowej i psychologicznej.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Do kogo pójść, gdy ciężko na duszy – do księdza czy do terapeuty? Gdzie poszukiwać drogi wewnętrznego rozwoju: w psychoterapii czy w kierownictwie duchowym? Czy — skoro jestem człowiekiem wierzącym – wiara powinna rozwiązywać wszystkie moje problemy? Czy pomoc duchowa i psychologiczna wykluczają się, czy też mogą się uzupełniać?

Przed takimi pytaniami staje wiele osób. Szukają pomocy, niekiedy nawet na oślep. Czasem trafiają na terapeutów, którzy usiłują być także duchowymi guru, albo na księży, którym wydaje się, że są ekspertami w dziedzinie ludzkiej psychiki. Zdarza się, że terapeuci fałszywie „uwalniają” od poczucia winy, wskazując na „toksycznych” innych jako źródło wszelkich problemów. Bywa też z kolei, że duchowni kreują niepotrzebnie poczucie winy, podczas gdy niemożność uporania się z jakimś problemem wynika z psychicznych uwarunkowań danej osoby.

Sprawa jest bardzo ważna – zawsze bowiem chodzi o człowieka. I to człowieka potrzebującego pomocy. Lektura tekstów, jakie zamieszczamy w tym numerze, pokazuje, że jest także wiele dobrych doświadczeń w tej dziedzinie. Dla dobra osoby ludzkiej nie wystarczy wiedza cząstkowa – potrzebna jest współpraca wszystkich specjalistów, którzy zajmują się człowiekiem: jego ciałem, psychiką i duszą. To jest dopiero cały człowiek
Zbigniew Nosowski

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.