Jesień 2020, nr 3

Zamów

Klon, nasz bliźni?

A więc urodzi się „klonowe dziecko”? Pojawią się w świecie rodziny z problemem „ludzkiego klonu”?

Zarodek ludzki jest pełnym człowiekiem, choć nie jest jeszcze na tyle samodzielny ani na tyle sprawny, co urodzone dziecko. To nie ideologia, to wiedza przyrodnicza. Tak samo zarodek psa jest w pełni psem, zarodek żaby w pełni jest żabą, chociaż jeszcze nawet nie jest kijanką. Klonowanie człowieka wymaga tego, aby skonstruować zarodek ludzki. Dokonuje się przeszczepu na poziomie komórkowym, usuwa jedno jądro i zastępuje je innym. Powołuje się więc do życia zarodki przez zapłodnienie poza organizmem, selekcjonuje, a przy tym liczne uśmierca. Ocena moralna takich działań musi być jednoznacznie negatywna. Popatrzmy jednak na tę sprawę od innej jeszcze strony.

Na całym świecie, w krajach biednych i bogatych, chrześcijańskich i niechrześcijańskich, upośledzenie fizyczne lub umysłowe dziecka wiąże się nader często z upośledzeniem społecznym i majątkowym rodziny. Krótko – więcej wydatków, więcej potrzeb, a trudniej o przyjaciół i czas. Wszystkie dzieci, które nie przeżywają dzieciństwa i młodości w przestrzeni miłości matki i ojca, miłości łączącej małżonków i ogarniającej ich potomstwo – są dotknięte pewnym istotnym brakiem, są także w jakimś stopniu upośledzone.

Przypomniawszy te banalne prawdy, można spróbować powiedzieć, co z tym klonowaniem człowieka. Klonowanie musi być złe nie tylko dlatego, że operacja komórkowego przeszczepu łatwo może uszkodzić zarodek. Wtedy klonowanie powoła na świat dzieci pozbawione pełnej odporności immunologicznej, dotknięte przedwczesnymi objawami starzenia się czy w inny sposób fizycznie upośledzone. Klonowanie musi być złe, dzieci przychodzące na świat w jego wyniku mogą być także zagrożone upośledzeniem społecznym, ponieważ nie będą miały biologicznego związku z obojgiem rodziców. Klonowanie to instrumentalne posłużenie się człowiekiem w kluczowej dla niego sytuacji – wejścia w świat.

Kłopot z klonowaniem człowieka – klonowaniem ukierunkowanym na narodziny osoby ludzkiej – polega na tym, że jest ono włączone w ogromną przestrzeń naukowych, technologicznych i rynkowych procedur ingerencji człowieka w szeroko pojmowaną naturę. Inżynieria genetyczna, zabiegi modyfikacji genetycznych w hodowli zwierząt i roślin, nowe technologie mikrochirurgii, ginekologii, badań prenatalnych – to wszystko stanowi pewne kontinuum działań zawodowych, wiedzy, instytucji. To kontinuum nie ma ani idei przewodniej, ani dominującej motywacji. Współpracują w tej przestrzeni ludzie powodowani cyniczną chęcią zysku i ci, którzy chcą ulżyć ludzkim cierpieniom, są tu tacy, których gna do pracy poznawcza ciekawość, tacy, którzy gonią za sławą, szaleńcy władzy i szaleńcy religijni. Rosnąca potęga i rosnący zasięg mediów powodują też, że nagłaśniane i upraszczane jest wszystko, co nowe. W tak skomplikowanej strukturze powiązań bardzo trudno operować narzędziami prawnych zakazów, trudno też dbać o to, co od ingerencji prawa skuteczniejsze – wrażliwość sumień, dobre obyczaje, wyobraźnię.

Zamęt w świecie wartości, nowe wyzwania światowej polityki budzą lęk przed tym, że technologie klonowania zostaną użyte dla poszerzenia zakresu totalitarnej manipulacji człowiekiem. Dziś to fantastyka, ale jutro? Istnieje zatem potrzeba prawa zabraniającego klonowania ludzi. Prawo to powinno mieć globalny zasięg. Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że nie da się ustawowo zatrzymać rozwoju badań nad komórkami macierzystymi, modyfikacjami genetycznymi, hodowlą tkanek – nad tymi wszystkimi dziedzinami wiedzy, które uczyniły klonowanie człowieka możliwym i czynią je coraz łatwiejszym.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Prawość i rozsądek powinny więc nie tylko domagać się międzynarodowej ustawy „antyklonowej”. Prawość i rozsądek powinny też nie ustawać w wysiłkach nad ożywieniem sumień, pielęgnowaniem obyczajności, budzeniem wyobraźni, wspieraniem kodeksów zawodowych. Są zawody, w których góruje się nad innym człowiekiem. Lekarz czy psycholog jest w sytuacji dominacji nad pacjentem, dziennikarz nad odbiorcą, prawnik nad klientem. We wszystkich tych zawodach istnieją mniej lub bardziej sformalizowane kodeksy zawodowe ograniczające możliwości nadużyć. Naukowcy pracujący w szeroko pojętej przestrzeni genetyki człowieka, inżynierii genetycznej, również w dziedzinie klonowania, muszą mieć także swój kod eks zawodowy. Muszą istnieć procedury czuwania nad przestrzeganiem tego kodeksu. Szkoda, że liczne kongresy i sympozja bioetyczne dotychczas nas do takiego kodeksu nie zbliżyły. Zabrania klonowania człowieka zarówno konwencja Rady Europy, jak i odpowiednia deklaracja UNESCO, ale w środowiskach naukowych ciągle próbuje się podważać kategoryczność tych zakazów.

Wyobraźnia nakazuje więc zarazem przewidywać, że nawet jeśli dziś rewelacje sekty raelian okażą się humbugiem, jutro czy pojutrze pojawią się na naszej planecie dzieci – wynik klonowania. To będą istoty ludzkie, dzieci Boże, nasi bliźni. Wśród tych, których upośledzenie i cierpienia są wyzwaniem dla ludzi dobrej woli, pojawią się i te dzieciaki. Mamy dzieci w rodzinach patologicznych i niepełnych, nienarodzone dzieci zagrożone aborcją, dzieci niewidome i niesłyszące, niesprawne umysłowo, dzieci trędowate, dzieci głodujące, dzieci z AIDS. Do tego oceanu cierpienia i krzywdy „braci najmniejszych” wpadną nowe kropelki.

Piotr Wojciechowski

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.