Jesień 2020, nr 3

Zamów

Spór o mówienie prawdy

22 listopada 2000 roku w auli Jana Pawła II Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbyło się XII Sympozjum Teologiczne z cyklu „Kościół a Żydzi i judaizm”. Tym razem zatytułowane było „Kościół wobec Żydów i judaizmu – 2000”. Organizatorami spotkania byli – tradycyjnie – Komisja Episkopatu ds. Dialogu Religijnego (reprezentowana przez jej przewodniczącego bp. Stanisława Gądeckiego) oraz Instytut Dialogu Katolicko-Judaistycznego UKSW (w osobie ks. Waldemara Chrostowskiego).

Słowa powitania wygłosił rektor UKSW – ks. prof. Roman Bartnicki. Przypomniał, że spotkanie jest kontynuacją inicjatywy podjętej w 1988 r. przez ówczesną ATK, podkreślił też ogromne zainteresowanie, jakim cieszy się ono w społeczności uniwersyteckiej. Zebranych przywitał też ks. Chrostowski, który przedstawił prelegentów.

Jako pierwszy głos zabrał bp Stanisław Gądecki, który w wystąpieniu „Wkład pielgrzymki Jana Pawła II do Ziemi Świętej w dzieło dialogu chrześcijańsko-żydowskiego” nakreślił historyczne próby zbliżenia między Stolicą Apostolską a Izraelem oraz omówił wizytę Pawła VI z 1964 r. i pielgrzymkę Jana Pawła II z marca 2000. Podkreślił papieskie pragnienie inauguracji pontyfikatu w Betlejem (co nie zostało zrealizowane) oraz późniejszą obecność Ziemi Świętej w programie jubileuszowym nakreślonym w liście apostolskim „Tertio millennio adveniente”. Przypomniał o stosunkach watykańsko-palestyńskich oraz wielkiej misji pokoju, jaką nieustannie podejmuje papież. Swoje refleksje na temat pielgrzymki ograniczył do kilku kwestii: problematyki tożsamości w kontekście dialogu („nie tracić!”), świadomości nierozerwalnej więzi Kościoła z judaizmem, „odkrywania kochającej obecności Boga przy człowieku” (przy duchowej pielgrzymce do Ur) oraz odniesienia do Zagłady. Nieco dłużej zatrzymał się przy ostatnim temacie – akcentując znaczenie papieskich inicjatyw. Przypomniał, iż w obliczu Szoah pierwszorzędne jest milczenie, a później pamięć (bez niej nie ma kultury i sumienia). Dodał, iż nazistowska pogarda dla człowieka była możliwa dopiero po pogardzie wobec Boga.

Kolejnym prelegentem był psycholog, ks. dr Zdzisław Kroplewski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie (stanowiącego część Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu). Poruszył on temat „Od dialogu do pojednania. Refleksje nad relacjami chrześcijańsko-żydowskimi”. Rozpoczął od krótkiej teorii dialogu, rozważając go pośród innych pojęć: wolności, pojednania, tolerancji i pamięci. Następnie przeszedł na grunt dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Jako podstawową trudność uznał długotrwałą historię wzajemnych stosunków Kościoła i Synagogi. Przypomniał, iż w te relacje wchodzi nadmierna liczba stereotypów (dotyczy to obu stron).

Ks. Kroplewski wskazał, iż najbardziej zasadne jest przeanalizowanie własnych stereotypów. Jego zdaniem, antysemityzm ujawnia stereotypy chrześcijan wobec Żydów. Ks. Kroplewski stwierdził, że religia na tyle ułatwia antysemityzm, na ile znajduje on podatność na gruncie osobowości ludzkiej. Prelegent przywołał podstawowe prawa dialogu sformułowane w ramach teorii kontaktu niedyrektywnego przez Carla Rogersa, twórcę psychologii humanistycznej. Wśród zasad ważnych także dla dialogu międzyreligijnego wymienił akceptację, przejrzystość osób uczestniczących w dialogu, autentyczną chęć dialogu po obu stronach weń zaangażowanych oraz chęć zmiany poglądów o sobie jako jeden z podstawowych warunków jego skuteczności. Przypomniał, iż należy w sposób niezakamuflowany mówić o swych poglądach i sformułował wezwanie, by świadomość była tożsama z doświadczeniem (czyli wezwanie do świadectwa!). Zauważył, że wspólnym celem dialogu chrześcijan i Żydów jest dojście do Boga, a współdziałanie może być rozumiane jako wymiana wartości. Przypomniał konieczność uznania win między stronami i prośby o przebaczenie dla kwestii autentyczności dialogu (w przeciwnym razie utknie on na poziomie kontemplacji krzywdy).

Kolejnym prelegentem był ks. dr hab. Stanisław Warzeszak z Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, który poruszył problem świadomości historycznej jedności i odpowiedzialności Kościoła. W swoich rozważaniach przywołał filozofię Paula Ricoeura mówiącego, że na historię składa się zarówno pamięć, jak i zapomnienie. Filozoficzno-etyczny obowiązek wobec pamięci nie powinien kłócić się z odwagą historycznej weryfikacji zdarzeń. W swych rozważaniach na temat pamięci, tożsamości i samoświadomości (opartych m.in. na św. Augustynie) referent przypomniał, iż pamięć winna prowadzić nas od zranienia do pojednania (od tragedii do komedii w sensie klasycznym).

Ostatnim, acz nie najmniej oczekiwanym, było wystąpienie profesora UKSW, ks. dr. hab. Waldemara Chrostowskiego, który w całości poświęcił je spojrzeniu z perspektywy katolickiej i polskiej na żydowską deklarację na temat chrześcijan i chrześcijaństwa Dabru emet („Mówcie prawdę” – pisał o niej w „Więzi” 2000 nr 11 Zbigniew Nosowski). Referent uznał to oświadczenie za bardzo ważne, potrzebne i dobre, lecz od razu stwierdził, iż nie jest to oświadczenie religijnych przywódców żydowskich1 (rabini są tylko jednymi z wielu nauczycieli). Powinniśmy zatem szybko ostudzić ewentualny entuzjazm. Poza tym deklaracja – zdaniem prorektora UKSW – jest dziełem judaizmu reformowanego, nie jest odzwierciedleniem spojrzenia ortodoksyjnych Żydów, pochodzi zatem mimo wszystko, nie z samego środka, nie z samego wnętrza współczesnego judaizmu.

Za niedialogiczną motywację uznał ks. Chrostowski punkt wyjścia dokumentu – tj. uznanie, że chrześcijanie zmienili swój stosunek do Żydów (gdyby chrześcijanie również obrali taki warunek za punkt wyjścia, to podejrzewam, że dialog do tej pory nie zostałby rozpoczęty). Dyrektor IDKJ podkreślił, że stereotypy tkwią po obydwu stronach dialogu i nie należy kreować wrażenia asymetrii na niekorzyść chrześcijan. Przypomniał papieską wypowiedź z Yad Vashem: Trzeba odważnie usuwać uprzedzenia i stereotypy antyżydowskie po stronie chrześcijan i antychrześcijańskie po stronie żydowskiej. Zdaniem Chrostowkiego, w polskich doniesieniach prasowych zacytowano tylko pierwszą część tego zdania, a druga nie istniała.

Mówca rozpoczął analizę dokumentu od prezentacji uwag do każdego punktu deklaracji. Przypomniał, iż nie wszyscy Żydzi zmienili swój stosunek do chrześcijan. Nie doświadczamy też – jego zdaniem – wzajemności w stosowanych określeniach. O ile chrześcijanie zwą Żydów starszymi braćmi w wierze, o tyle rzadko usłyszeć mogą od nich słowa o własnym pokrewieństwie. Prorektor za bardzo istotne uznał, że deklaracja stwierdza, iż nie ma przeciwstawienia pomiędzy wiarą w Trójcę Świętą a [żydowską – K. Ch.] wiarą w Jedynego Boga, zgłosił natomiast zastrzeżenia co do liczby osób, które weszły dzięki chrześcijaństwu w kontakt zbawczy z Bogiem Izraela (setki milionów wymienione w dokumencie należy pomnożyć przez 40-50 pokoleń). Komentując kolejny punkt deklaracji, prelegent przypomniał, iż Biblia hebrajska i Stary Testament chrześcijan nie są tożsame (kanon chrześcijański jest rozszerzony o księgi z Septuaginty).

Najwięcej uwag ks. Chrostowski poświęcił najważniejszemu – jego zdaniem – trzeciemu punktowi deklaracji, zwłaszcza zdaniu, iż wielu chrześcijan popiera Państwo Izrael z powodów znacznie głębszych niż sama tylko polityka. Uznał to za niekonsekwencję wobec wcześniejszej retoryki państwa Izrael, odrzucającej zupełnie kwestie teologiczne. Punkt ten określił jako bardzo nieścisły: nie znalazło się tam bowiem rozróżnienie poparcia państwa Izrael od wspierania konkretnej polityki tego państwa. Stwierdził, że chrześcijanie nie mogą się bezwarunkowo angażować w popieranie polityki państwa żydowskiego. Wskazał, iż nie może nam być jako chrześcijanom bliżej do silnie uzbrojonej strony żydowskiej, niż do chrześcijan arabskich. Przestrzegał, że nie można jakąś dialogomanią czy dialogolatrią zasłaniać rzeczywistych problemów, które są na Bliskim Wschodzie. W tym kontekście wspomniał postulat sprawiedliwości dla każdego obecny w Dabru emet.

Następny punkt (o moralności wyprowadzonej z Tory) wzbudził najmniej zastrzeżeń księdza Chrostowskiego: judaizm i chrześcijaństwo mogą bowiem wspólnie występować w konfrontacji z sekularyzmem i ateizmem. Kilka uwag prelegenta dotyczyło fragmentu poświęconego nazizmowi. Autor przypomniał, iż właśnie zdanie o tym, że chrześcijaństwo byłoby kolejną ofiarą nazizmu, stanowiło powód niezgody wśród żydowskich autorów dokumentu i wycofania przez niektórych swojego podpisu. Mówił jednak o „głębokiej wdzięczności” wobec autorów Dabru emet za ten punkt deklaracji, bo rzeczywiście Żydzi byli w kolejce na śmierć pierwsi, chrześcijanie następni.

Ks. Chrostowski mówił dalej, że dialog prowadzony ludzkimi siłami nie będzie skuteczny. Dialog chrześcijańsko-żydowski musi też posiadać autentyczny wymiar teologiczny i religijny, nie może być tylko zasłoną dla doraźnej koniunktury politycznej. Podkreślił raz jeszcze, że każda strona dialogu winna dbać o swoją tożsamość.

W dyskusji, która została skrócona z powodu opóźnienia w konferencji, udało się zabrać głos tylko trzem osobom. Jan Grosfeld (moderujący dyskusję) przypomniał najpierw zebranym żydowski oddźwięk na wizytę papieża w Izraelu (pierwsza msza transmitowana w historii izraelskiej TV, ogólna fascynacja). We właściwej dyskusji głos zabrali: ks. prof. Michał Czajkowski, Zbigniew Nosowski i prof. Michał Wojciechowski.

Ks. Michał Czajkowski stwierdził, iż w swoim wystąpieniu prof. Chrostowski pozbawił słuchaczy radości z Dabru emet. Nie zgodził się z tezą prelegenta, że nie należy mówić o asymetrii winy Żydów i chrześcijan. Zarzucił mu pominięcie pozytywów dokumentu, wśród których niewątpliwie wymienić trzeba użycie przez Żydów sformułowania: Chrześcijanie poznają Boga i służą mu poprzez Jezusa Chrystusa i tradycję chrześcijańską. Uznał Dabru emet za wielki krok ku budowie głębszego zaufania w relacjach chrześcijańsko-żydowskich. Nie zawahał się porównać jego doniosłości z opublikowaniem po stronie katolickiej soborowej deklaracji Nostra aetate.

Drugi głos polemiczny wobec ks. Chrostowskiego zaprezentował Zbigniew Nosowski. Wskazał na kilka nieścisłości referenta (np. tę, iż dokument podpisało też około 20 rabinów ortodoksyjnych, co prelegent pominął milczeniem). Nosowski uznał Dabru emet za żydowską próbę odwzajemnienia przemiany, jaka dokonała się po stronie chrześcijan, wskazał na odwagę zmierzenia się z balastem stereotypów. Podobnie jak ks. Czajkowski, dostrzegł przełomowość użycia w pozytywnym sensie imienia Jezusa Chrystusa przez Żydów religijnych i zauważył, że był to jedyny punkt oświadczenia, którego prelegent nie odczytał w całości.

Nosowski stwierdził, że nie rozumie irytacji ks. Chrostowskiego kwestią poparcia istnienia państwa Izrael. Zdaniem redaktora „Więzi”, jest to zwyczajna konstatacja faktu i nie oznacza ona automatycznego opowiedzenia się po żydowskiej stronie w konflikcie bliskowschodnim (oświadczenie powstało zresztą przed wybuchem obecnych krwawych walk). Nosowski podkreślił, że deklaracja jest wydarzeniem przede wszystkim religijnym i teologicznym, a nie politycznym i dlatego błędne jest odczytywanie jej w perspektywie bieżących sporów na Bliskim Wschodzie. Uznał on Dabru emet za dokument przełomowy w budowaniu nowej żydowskiej teologii chrześcijaństwa.

Jako ostatni z dyskutantów głos zabrał prof. Michał Wojciechowski, który poruszył problem nazizmu. Uznał go za ruch achrześcijański (jeśli nie antychrześcijański), którego wszystkie części składowe (rasizm, nacjonalizm, socjalizm) obce były chrześcijaństwu. Za niedopuszczalne uznał sytuowanie nazizmu w kontekście chrześcijaństwa (czy to pozytywnym, czy to negatywnym). Jego zdaniem, nazizm począł się w zdechrystianizowanej Europie (dokładnie: w zlaicyzowanym przez dwa wieki państwie niemieckim, które było kontynuatorem tradycji pruskich).

W swej odpowiedzi ks. Chrostowski stwierdził, że w tej dyskusji problemu nie stanowi zasadność prowadzenia dialogu, ale sposób, w jaki należy to czynić. Przyznał, iż z bólem odnotować musi w Polsce głęboką polaryzację w tej kwestii. Określił następnie dwa bieguny postaw wobec Żydów obecne w polskim Kościele. Pierwszym nazwał model dialogu, który można by z całym szacunkiem i całym uznaniem wiązać z osobą księdza Czajkowskiego, redaktora Zbigniewa Nosowskiego z „Więzi”, środowiskiem „Tygodnika Powszechnego” i „Gazety Wyborczej”. I jest jeszcze inny model dialogu – twierdził prorektor UKSW, sytuując w nim siebie i prof. Wojciechowskiego. Wyjaśnił też, dlaczego jego radość z oświadczenia Dabru emet jest mniejsza niż ks. Czajkowskiego: dlatego, że staram się na nie patrzeć również z perspektywy i Polaka, i katolika.

Dyrektor IDKJ przypomniał, iż deklaracja ukazała się w „The New York Timesie” jako ogłoszenie i zapłacono za nie coś około 100 tysięcy dolarów. Więc jakaś reakcja musiała później nastąpić – wyjaśniał biblista – po to, by te pieniądze w takiej czy innej formie zwróciły się. Nazywajmy rzeczy po imieniu – wezwał – nikt z nas po katolickiej stronie nie ma 100 tysięcy dolarów, żeby publikować nasze oświadczenia. Natomiast te oświadczenia podawane są do wiadomości milionom w kościołach, podczas Dni Judaizmu, itd. I to jest probierz wiarygodności, a nie tylko umiejętność podania oświadczeń w gazetach – podsumował prelegent.

Chrostowski przyznał, iż ceni głosy polemiczne wobec niego, stara się czytać to, co piszą ks. Czajkowski i red. Nosowski i inne osoby – tylko proszę mi wybaczyć tę chwilę szczerości. Widzę problem polegający na tym, że jest sporo wydarzeń i możliwości do tego – również na łamach „Więzi”, „Znaku” i gdzie indziej – żeby zaprezentować katolicki punkt widzenia, ale odrobinę odmienny od perspektywy ich redaktorów. Ale na to niestety przyzwolenia nie ma. Dyrektor IDKJ ubolewał, że jego działania są często pomijane milczeniem. Wyznał, że przez dwanaście lat prowadzenia sympozjów nigdy, czy prawie nigdy ta opcja, którą reprezentujemy, nie znalazła odzwierciedlenia w wymienionych publikacjach2, a z chwilą, kiedy próbowaliśmy coś powiedzieć, to okazywało się, że to jest niepotrzebne. Podkreślił, że z winy tych samych środowisk nie doszło do wewnątrzkościelnego sympozjum o wewnątrzkatolickim dialogu (zapewne chodzi o planowaną ongiś przez KAI dyskusję między ks. Chrostowskim a ks. Stanisławem Musiałem SJ).

Jako problem wskazał to, że zapewne są osoby, którym łatwiej się rozmawia z Żydami, niż ze współbraćmi katolikami. Uznał, że należy umożliwić wszystkim wypowiedzenie swoich racji, a nie kompletnie pomijać katolicki dwugłos lub nawet wielogłos o dialogu. Przyznał, iż słowa te wypowiedział z bólem, ale dla przypomnienia, że celem dialogu jest wzrastanie katolików w wierze. Końcowa wypowiedź ks. Chrostowskiego przyjęta została długą owacją.

Sympozjum zakończyły wręczenie i promocja księgi pamiątkowej ku czci zasłużonego biblisty, ks. prof. Jerzego Chmiela, w 65. rocznicę jego urodzin.

XII Sympozjum Teologiczne „Kościół wobec Żydów i judaizmu – 2000” – podobnie jak ubiegłoroczne – wypadło dość słabo. Po raz kolejny zrezygnowano z zaproszenia żydowskich uczestników: ks. Chrostowski przywitał raptem jedną osobę! O ile poprzednie miało charakter wysoce specjalistyczny, o tyle tym razem – nie sposób tego nie przyznać – popularnonaukowy lub wręcz popularny. Wygłoszone prelekcje miały charakter dość ogólny. Wypowiedź bp. Gądeckiego zawierała wyłącznie przedstawienie historii stosunków Stolica Apostolska – Izrael oraz refleksje na temat papieskiej pielgrzymki do Ziemi Świętej. Prelekcja ks. Kroplewskiego ujęła szczerym wołaniem o autentyczność prowadzonego dialogu, choć była tylko bardzo pobieżną psychologiczną analizą tego zjawiska. Wypowiedź ks. Warzeszaka była dość ciekawa w kontekście toczącego się w Polsce sporu o pamięć Zagłady (ostatnio problem Jedwabnego).

Niewątpliwie najwięcej emocji wzbudziło jednak wystąpienie ks. Chrostowskiego. Było ono próbą pomniejszenia znaczenia deklaracji Dabru emet. Lekceważenie znaczących posunięć żydowskich, do jakich niewątpliwie należy zaliczyć tę deklarację, zaskakuje w ustach dyrektora IDKJ, który wielokrotnie domagał się wzajemności w dialogu.

Wypowiedź prorektora UKSW była przede wszystkim prezentacją obaw wobec kształtu dialogu. Zdumienie budzić musiało oskarżanie mediów o manipulację treściami papieskiej pielgrzymki do Ziemi Świętej czy odrzucanie kwestii tak oczywistej jak asymetria win i zasług w historii stosunków Kościoła i Synagogi. Zupełnie nieuzasadnione było także wysnuwanie z tekstu Dabru emet wniosku o znaku równości między poparciem dla faktu istnienia państwa Izrael a sprzyjaniem Żydom w konflikcie z Palestyńczykami.

Jednak zastrzeżenia te bledną wobec odpowiedzi udzielonej przez prelegenta krytykom. Ks. Chrostowski nie odnosił się do merytorycznych uwag zgłoszonych wobec jego wystąpienia. Skrytykował za to środowiska inteligencji katolickiej („Więź”, „Znak”, „Tygodnik Powszechny”), łącząc je z „Gazetą Wyborczą”. Wszystkim wymienionym środowiskom – jak również personalnie ks. Czajkowskiemu i red. Nosowskiemu – zarzucił niejednoznaczność i brak wiarygodności. W przeciwieństwie do nich ks. Chrostowski uwzględnia bowiem perspektywę i Polaka, i katolika.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

___________________
Krystian Chmielewski – student III roku politologii UKSW, członek Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Publikował w „Więzi”.

1 Wszystkie cytaty z wypowiedzi ks. Waldemara Chrostowskiego podaję za obszerną relacją Hanny Karaś „Dialog, ale nie dialogomania”, zamieszczoną w tygodniku „Głos” nr 48 z 2 XII 2000 r., strony 9, 15.

2 Spośród jedenastu dotychczasowych sympozjów z cyklu „Kościół a Żydzi i judaizm”, organizowanych przez ks. Chrostowskiego, siedem było opisywanych na łamach „Więzi”. Pisali o nich: Zbigniew Nosowski (1989, 1990, 1992), Beata Krawczyk (1991), Joanna Mazan (1997), Marek Nowak OP (1998), Krystian Chmielewski (1999). O działalności ks. Chrostowskiego na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego wielokrotnie pisaliśmy nie tylko przy okazji sympozjów, a on sam był jednym z bohaterów wydanej przez Bibliotekę „Więzi” książki „Dzieci Soboru zadają pytania”. [Red.]

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.