Jesień 2020, nr 3

Zamów

Bałkański węzeł

– Moja historia nikogo nie obchodzi, ale i tak wszystkim ją opowiadam – mówił starszy mężczyzna, którego dziennikarz z Polski spotkał w gospodzie we wsi Baczkowo. Mężczyzna był pijany, więc wszyscy go przeganiali, a on uparcie krążył od stolika do stolika, próbując zainteresować gości swoją opowieścią.

Urodził się w Baczkowie, tuż obok największego sanktuarium maryjnego w Bułgarii. Od dziecka fascynowała go liturgia, życie i śpiewy mnichów – oraz słynąca łaskami ikona Bogarodzicy. Postanowił zostać mnichem, jednak liczba zakonników w monasterze była ustalana przez komunistyczną władzę. Pukał do wielu partyjnych drzwi, błagając o pozwolenie wstąpienia do klasztoru. Nie wybłagał. Nie odważył się także osiąść w monasterze na własną rękę, chociażby jako pomoc w gospodarstwie prowadzonym przez mnichów. Nie założył rodziny. Miał poczucie zmarnowanego życia. Dlatego pił i szukał ludzi, którzy chcieliby go wysłuchać.

Grudniowy numer „Więzi” poświęcony jest Bałkanom, również duża część zamieszczonych tu wypowiedzi – to głosy Bałkańczyków. Nie próbowaliśmy dopasowywać listy autorów stamtąd do z góry określonego schematu. Ale chyba wszyscy – czy będzie to wybitny albański pisarz Ismail Kadare, czy serbski poeta Vladan Stamenković, czy też bułgarski publicysta Dejan Kjuranow – mówią o tym, co myśli i czuje wielu ich rodaków.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Nasze historie nie są opowiadaniem o zmarnowanym życiu. Alina Petrowa-Wasilewicz przedstawia sylwetki tytanów woli i energii, dzięki którym narody Bałkanów, odizolowane od reszty Europy turecką niewolą, nadrabiały dystans, dzielący je od innych ludów kontynentu. Dymityr Korudżiew pisze zaś o zdumiewającej sile bałkańskiego chrześcijaństwa, które pokornym poddanym muzułmańskiego imperium pozwoliło przez pięćset lat zachować poczucie własnej odrębności.

Jolanta Mindak w syntetyczny i wyważony sposób zdaje relację ze wspólnej bałkańskiej historii – tej dawniejszej i tej najnowszej.

Czy naszych opowieści zechce ktoś wysłuchać? Nowiny z Bałkanów, podobnie jak dzieje życia człowieka ze wsi Baczkowo, często kwitowane są na świecie wzruszeniem ramion. „Tylko nie to!” – mówią bohaterowie tekstu Piotra Pykela, przełączając się na inny program, by nie oglądać na ekranie telewizora nowych ofiar kolejnej bałkańskiej wojny. Jednak historie z Bałkanów trzeba nadal opowiadać – uparcie i wbrew ludzkiej obojętności.

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.