Jesień 2020, nr 3

Zamów

Anemia pedagogiczna

W słowach Papieża los ludzi, o których nikt się nie upomina słyszę troskę o ludzi, którzy potrzebują pomocy fizyczno-psychiczno-duchowej. Człowiek jest istotą niezmiernie złożoną i nie wolno rozwiązywać jego problemów oczyma platońskiego dualizmu: dać posiłek i nauczyć pacierza. Na człowieka należy patrzeć integralnie i próbować mu pomóc odnaleźć samego siebie, swoją tożsamość.

Jako duszpasterz, wykładowca i wychowawca, zauważam pewną dysharmonię we współczesnej ewangelizacji. Uważam, że w Polsce nadal „kwitnie” duszpasterstwo tradycyjne: przyciągnąć ludzi do kościoła, pouczyć ich i nakazać żyć „jak Bóg przykazał”, zebrać ofiary, itp. Duszpasterstwem najczęściej objęci są ludzie „pobożni”. Niepobożni zaś to najczęściej: nie przyjmujący kolędy, nie chodzący regularnie na Mszę św., nie mający ślubu kościelnego, nie dający ofiar na cele kościelne, upijający się, alkoholicy, niecierpliwe dzieci na nabożeństwie w kościele, krytykanci proboszcza itp. Współczesne tradycyjne duszpasterstwo kojarzy mi się często z „religijną firmą usługową”. Ale nie tylko.

Od kilku lat przeprowadzam w parafiach misje ewangelizacyjne. Ich celem jest przebudzenie duchowe. Chodzi o budowanie świadomości, że dobry katolik to nie tylko ten, który mówi pacierz rano i czasem wieczorem, a na Mszę św. niedzielną chodzi ze strachu, by nie popełnić grzechu. Dobry katolik to ten, który podtrzymuje żywe przymierze z Jezusem Chrystusem, Panem i Zbawicielem, nieustannie się modli (modlitwa serca), z radością biegnie na niedzielne spotkanie z Jezusem w Eucharystii, świadczy swoim życiem, że w Chrystusie Jezusie Bóg ukochał człowieka, że Bóg już udowodnił swoją miłość do człowieka! A ty, człowieku? Jakie dajesz dowody miłości Bogu?

Misje ewangelizacyjne, jak i etap przygotowania się do nich oraz etap po misjach, mają za cel ożywiać życie chrześcijańskie we wspólnocie parafialnej, ożywiać wiarę w żywą obecność Chrystusa w Kościele. W diecezji, w której pracuję, czynnie angażują się w misje także księża biskupi. Są obecni w każdej parafii, gdzie przeprowadza się misje, podtrzymują na duchu, ewangelizują. Niestety, takich diecezji w Polsce jest niewiele. W wielu diecezjach nie ma formacji dla misjonarzy, dla duszpasterzy, nie ma odgórnych zarządzeń, kapłani z innych diecezji przyjeżdżają i proszą o przeprowadzenie takich misji u siebie w parafiach. Współczesny człowiek jest odbiorcą przekazu o przemocy w środkach audiowizualnych, przemocy w rodzinie, w społeczeństwach. Nie może być tak, że przychodzi do kościoła i na Mszy św. także słyszy: „uważaj, by Bóg ciebie nie ukarał!”, „powódź czy inne kataklizmy to kara od Boga!”. Czy naprawdę duchowni nie widzą Boga w miłości i przebaczeniu? Czy jedyny znak obecności Boga to siła i kara? Jest to poważne zaniedbanie współczesnego przekazu Ewangelii.

Właśnie o tych ludzi, którzy nigdy nie usłyszeli, że Bóg ukochał człowieka, należy się upomnieć, należy im powiedzieć: Bóg udowodnił swoją miłość do ciebie, a ty swoją do Niego udowadniaj wiernością małżeńską, uczciwością, przebaczeniem, pokorą; nie pacierzem, lecz modlitwą, chodzeniem do kościoła nie po to, by Bóg ciebie nie ukarał, ale po to, by spotkać Boga-Miłość, który siebie daje w Eucharystii. Trzeba przekonać współczesnego człowieka, że Bóg go kocha. Drogę nowej ewangelizacji powinni rozpocząć pasterze Kościoła, by tą właśnie drogą trafić do serc zranionych przemocą, strachem, niepewnością jutra.

Obok niewłaściwych metod duszpasterskich w dziedzinie przekazu prawdy o Bogu, który w Jezusie Chrystusie ukochał człowieka (i tylko On może go uszczęśliwić), widzę pewne zaniedbania w wychowaniu młodego pokolenia. Nadal wielu pasterzy Kościoła zadowala się wychowywaniem młodzieży wychowanej, a tej niewychowanej nie zauważa lub nie chce zauważyć. Od pięciu lat w swojej parafii prowadzę „Oratorium”, w którym wychowujemy aktualnie 100 dzieci i młodzieży. Jest to pomysł na dzienne wychowanie dzieci z rodzin zaniedbanych, patologicznych. W tym celu zaadaptowane zostały salki katechetyczne, starą kotłownię przerobiliśmy na kuchnię i jadalnię. Do współpracy zaproszeni zostali nauczyciele emeryci, a także studenci z Instytutu Pedagogiki UMK. Stworzenie klimatu rodzinnego, pomoc w odrabianiu lekcji, dożywianie, a także danie możliwości, by dziecko miało gdzie zanocować, bo w domu np. trwa libacja i nie ma gdzie spać — dało pewne owoce, jakkolwiek na owoce pedagogiczne należy czekać wiele lat. W samym Toruniu takie oratoria są już zorganizowane w sześciu parafiach. Widać pewien dynamizm tej formy pracy wychowawczej, gdyż zainteresowani są nią nasi księża biskupi. Pytają o ich funkcjonowanie, odwiedzają, rozmawiają z wychowawcami i dziećmi, uczestniczą w ważniejszych uroczystościach.

Niestety, w wielu diecezjach nic w tym względzie się nie robi! Salki katechetyczne zostały wydzierżawione firmom, bo potrzeba pieniędzy na utrzymanie kościoła. Uważam, że biskupi w Polsce powinni na szerszą skalę zainteresować się sprawą wychowania dzieci biednych (nie chodzi tylko o to, by postarać się o zupki dla nich, uciszając w ten sposób swoje sumienie). Jeżeli jeden z księży biskupów, którzy odwiedzili nasze oratorium, był zachwycony takim sposobem wychowania, to wydaje się, że powinien tę formę pracy wychowawczej konsekwentnie wprowadzić u siebie w diecezji. Niestety, zakończyło się to tylko zdawkowym ogłoszeniem na kongregacji kapłańskiej: kto by chciał zająć się wychowaniem dzieci, niech to uczyni. Chciałoby się powiedzieć: a gdzie władza pasterska, a gdzie dekrety, by bogatych proboszczów zmobilizować do wychowywania biednych dzieci. Czyżby współcześni pasterze nie wierzyli w pomoc Boga? Przecież św. Jan Bosko czy Sługa Boży ks. Bronisław Markiewicz oraz inni wychowawcy, rozpoczynali wychowanie dzieci od przygarnięcia ich np. sportem, muzyką i natychmiast znajdowali środki na ich wychowanie, a nie tylko dożywianie. Dlaczego księża biskupi nie ożywiają tej wiary u proboszczów i ludzi świeckich? Dlaczego panuje taka anemia pedagogiczna?

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W tym właśnie klimacie widziałbym los najsłabszych, o których należy się upomnieć z większą siłą, ale nie listem pasterskim, lecz obecnością pasterzy przy organizowaniu im nadziei na lepsze jutro.

ks. Czesław Kustra

ks. Czesław Kustra — michalita, dr pedagogiki, adiunkt w Zakładzie Edukacji Chrześcijańskiej Instytutu Pedagogiki UMK w Toruniu, kierownik Podyplomowego Studium Edukacji Rodzinnej i Wychowania Seksualnego, proboszcz parafii na Rybakach w Toruniu, twórca „oratoriów” — świetlic dla dzieci z rodzin zaniedbanych wychowawczo.

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.