
Skuteczność azerskich lobbystów, którzy kupują europejskich polityków, nie pozostawia złudzeń.
W ostatnich tygodniach europejskie media – m.in. „Guardian” i „Corriere della Serra” – pisały o tym, jak Azerbejdżan, bogaty w złoża ropy i gazu sąsiad Unii Europejskiej, prowadzi interesy z jej członkami. Zaczęło się od programu włoskiego nadawcy RAI, w którym pokazano mechanizm kupowania europejskich polityków przez Azerbejdżan w ostatnich pięciu latach. Bohaterem programu stał się Luca Volonte, były włoski polityk partii Unii Centrum oraz przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Prokuratura w Mediolanie postawiła mu zarzuty korupcji i przyjęcia 2,39 mln euro łapówek.
Pieniądze przekazane Volonte miały przekonać członków EPL, aby zagłosowali w 2013 r. przeciwko raportowi Rady Europy wskazującemu na rosnącą liczbę więźniów politycznych oraz poważne i systematyczne łamanie praw człowieka w Azerbejdżanie. Program emitowany przez RAI pokazał, że Volonte otrzymał pieniądze przez cztery spółki wydmuszki zarejestrowane w Wielkiej Brytanii. Spółki te już nie istnieją. Organizacja European Stability Initiative z Berlina wskazuje, że kontrola kapitałowa nad spółkami sprawowana była przez spółki zarejestrowane w rajach podatkowych. Volonte przyznał na antenie, że otrzymywane przez niego pieniądze stanowiły wynagrodzenie za usługi doradcze, jakie świadczył Elkhanowi Sulejmanowi, przyjacielowi prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa. Porady miały dotyczyć polityki agrarnej.
O procederze korupcji członków Zgromadzenia Parlamentarnego od 2013 r. alarmowały organizacje pozarządowe z całej Europy. Wspomniana organizacja European Stability Initiative opublikowała raport zatytułowany „Kawiorowa dyplomacja”, w którym pokazuje, jak Azerbejdżan uśmierzał puszkami astrachańskiego kawioru sumienia europejskich polityków, w zamian za pomyślne głosowania nad dokumentami dotyczącymi praw człowieka w tym kraju. W ostatnich tygodniach ukazała się nowa, zaktualizowana o ostatnie wydarzenia, druga część raportu (tutaj w PDF).
W „Kawiorowej dyplomacji” pojawia się również nazwisko byłego posła z Polski
Zabiegi stosowane przez reżim prezydenta Alijewa doprowadziły do obalenia w 2013 r. raportu Rady Europy przygotowanego przez niemieckiego posła Christopha Strassera, w którym przedstawiono listę azerskich więźniów politycznych. Znalazło się na niej ponad 80 osób, przebijając liczbowo kilkadziesiąt razy białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki. Niestety w „Kawiorowej dyplomacji” wśród nazwisk polityków lobbujących w kwestii azerskiej pojawia się również nazwisko byłego posła z Polski. To samo nazwisko pada również w programie RAI. Redaktor Paolo Mondiani cytuje fragment korespondencji wysłanej przez Volonte do azerskiego lobbysty Musluma Mammadowa: „Musimy zgromadzić wielu przyjaciół podczas dyskusji [nad raportem] (…) powiedz, aby Vitali odezwał się do [Tadeusza] Iwińskiego i innych, skłonnych wesprzeć Europejską Partię Ludową (…) muszą podkreślić swój punkt widzenia (…) przeciwko Strasserowi”.
Przeciwko praktykom kupowania głosów w Zgromadzeniu Parlamentarnym oraz odrzucania z tych względów rezolucji o prawach człowieka w Azerbejdżanie głośno protestowali niektórzy posłowie do Zgromadzenia Parlamentarnego z Polski, Marek Borowski i Robert Biedroń. Obalenie raportu i kolejne politycznie motywowane aresztowania były przyczynkiem do protestów organizowanych przez Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz Polską Zieloną Sieć.

Więź.pl to personalistyczne spojrzenie na wiarę, kulturę, społeczeństwo i politykę.
Cenisz naszą publicystykę? Potrzebujemy Twojego wsparcia, by kontynuować i rozwijać nasze działania.
Wesprzyj nas dobrowolną darowizną:
Nie bez znaczenia jest fakt, że kilka miesięcy po odrzuceniu raportu, Komisja Europejska ogłosiła budowę kontrowersyjnego Południowego Korytarza Gazowego, którym azerski gaz ma być dostarczany do Europy. Korytarz składa się z kilku części, m.in. Gazociągu Transanatolijskiego (TANAP) na terytorium Turcji i Gazociągu Transadriatyckiego (TAP) przechodzącego przez Grecję, Albanię i docierającego do Włoch. Azerbejdżan nie tylko chce sprzedawać gaz krajom Unii Europejskiej, lecz także mieć kontrolę nad Korytarzem, który jest budowany głównie w oparciu o publiczne pieniądze międzynarodowych instytucji finansowych. Tę kontrolę już właściwie ma poprzez swoją spółkę SOCAR, która jest głównym udziałowcem w konsorcjum budującym kluczowy fragment Korytarza – TANAP.
Skuteczność azerskich lobbystów nie pozostawia złudzeń. Minęły ponad trzy lata od publikacji raportu o „Kawiorowej dyplomacji”, a wobec szeregu wymienionych w nim polityków nadal nie wyciągnięto konsekwencji. Unia Europejska wikła się nie tylko wizerunkowo, lecz także finansowo w interesy z azerskim reżimem. Korzyści z tych interesów uzyskuje na razie tylko autorytarny prezydent Azerbejdżanu. A Europie pozostaje rozliczać skorumpowanych polityków, którym pokaźne sumy na kontach uśmierzają sumienia.
Współpraca: Aleksandra Antonowicz-Cyglicka, Polska Zielona Sieć