
Wystarczy przedstawić siebie jako kogoś znienawidzonego czy prześladowanego, by ktoś to kupił z miejsca – pisze na łamach „Tygodnika Powszechnego” Olga Drenda.
W swoim nowym felietonie na łamach „Tygodnika Powszechnego” Olga Drenda wspomina o twórcach, którzy byli kiedyś „odważni i nowatorscy, a czasem po prostu bardzo solidni w swojej robocie”, a potem „coś się zmieniało. Ktoś nie docenił pracy, ktoś odmówił, ktoś odrzucił pomysł, z kimś nie ułożyła się rozmowa. […] człowiek popadał w otchłań rozpamiętywania realnej lub zupełnie subiektywnej porażki”.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
„Najgorzej wpływało to na twórczość, która stawała się jednocześnie ksobna, wycofana, enigmatyczna i jadowita, niezrozumiała i, niestety, niedobra” – czytamy.
„Dla takich ludzi nastały dziś czasy pod pewnym względem pomyślne” – uważa Drenda. „Wielu jest bowiem skłonnych kibicować im albo dawać wiarę bez sprawdzenia. […] Wystarczy jedynie przedstawić siebie jako kogoś znienawidzonego czy prześladowanego, twierdzić, że ktoś się na nas uwziął, albo być uparcie i wiecznie na nie, by ktoś to kupił z miejsca”.
Więź.pl to personalistyczne spojrzenie na wiarę, kulturę, społeczeństwo i politykę.
Cenisz naszą publicystykę? Potrzebujemy Twojego wsparcia, by kontynuować i rozwijać nasze działania.
Wesprzyj nas dobrowolną darowizną:
Zdaniem felietonistki „Tygodnika Powszechnego” „rola «ostatniego sprawiedliwego» jest także chwytliwą, pokupną, ale niewątpliwie – rolą. Kto raz się w niej odnajdzie, zaczyna znajdować w niej upodobanie, jakby grał rolę tego jedynego grzesznego, lecz prawdomównego policjanta czy prawnika w skorumpowanym na amen mieście. A to z pewnością daje wiele satysfakcji, a już na pewno przekonanie o doniosłości własnych dokonań”.
Przeczytaj też: Drenda: Wyznawców teorii spiskowych łączy nie wykształcenie, ale potrzeba pewności
DJ








