Jesień 2022, nr 3

Zamów

Przyjrzyjmy się własnym lękom. Agnieszka Kosowicz w rok po Usnarzu

Agnieszka Kosowicz

Różnica w podejściu do osób na granicy polsko-białoruskiej i polsko-ukraińskiej jest polityczna – mówi prezeska Polskiego Forum Migracyjnego w podcaście „Zrozumieć więcej” Ewy Buczek.

Ewa Buczek zaprosiła Agnieszkę Kosowicz do rozmowy z okazji rocznicy dramatycznych wydarzeń na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu Górnym. Rozmówczynie poruszyły tematy przyczyn migracji, różnych reakcji społecznych i politycznych na kryzysy uchodźcze, a także aklimatyzacji uchodźców w Polsce.

Dlaczego ktoś miałby opuścić własny kraj i przyjechać do Polski? – Motywacje migrantów są takie same jak nas wszystkich. Wystarczy się zastanowić, co by nas skłoniło do stałego wyjazdu. Wśród osób przyjeżdżających do Polski są więc studenci, naukowcy, małżonkowie, pracownicy i przedsiębiorcy, ale także osoby zmuszone do wyjazdu ze swoich krajów, ponieważ życie w nich było nie do zniesienia – mówi Kosowicz.

– Często różnicujemy prześladowanych uchodźców i migrantów, którzy dobrowolnie zdecydowali o swoim wyjeździe. Ale rzeczywistość jest niezwykle zmienna. Często trudno określić, jaki jest decydujący powód dla wyjazdu. Niedobrowolne migracje wynikają zawsze z tego, że ktoś nie jest w stanie gdzieś żyć, bo nie czuje się tam bezpiecznie, nie ma możliwości przeżycia z dnia na dzień – dodaje prezeska Polskiego Forum Migracyjnego.

Reakcje polskiego społeczeństwa wobec uchodźców na granicach polsko-białoruskiej i polsko-ukraińskiej są różne. Jakie są tego powody? – Różnica jest polityczna. Swoją rolę odgrywa też strach – odpowiada Kosowicz. – Radykalnie inaczej na granicę polsko-białoruską i polsko-ukraińską patrzy polski rząd. Na białoruskim odcinku opowieść polskich władz o kryzysie dotyczyła przede wszystkim wojny hybrydowej i wskazania na niebezpieczeństwo ze strony osób na granicy. Podkreślano intencje i zamiary osób odpowiedzialnych za kryzys, a nie sytuację życiową osób, jakie utknęły na granicy. Na drugiej granicy rząd uznał, że sprawa Ukrainy jest naszą sprawą, a Ukraińcy są naszymi przyjaciółmi. Podkreślano, że to są przyjaciele, prawdziwi uchodźcy albo wojenni uchodźcy – mówi prezeska PFM.

Kwartalnik Więź

Rozmówczyni Ewy Buczek odniosła się również do strachu jako emocji, która kształtuje zachowania indywidualne i społeczne. – Mam takie podejście – choć nie wiem, czy ono jest dobrą radą uniwersalną – że banie się nie jest dobrą strategią. Jeżeli coś budzi w nas lęk, to warto się temu przyjrzeć i zastanowić, co z tym zrobić. Ludzie boją się chodzić po górach czy adoptować dzieci, ale jednak to robią. Czemu mamy się bać opowieści o zarazkach, chorobach i niebezpieczeństwach, jakie mają wynikać z migracji? Dużo bardziej obiecującą strategią od strachu jest poznanie tego, co do nas przychodzi i ustalenie, co zamierzamy z tym zrobić w naszym życiu – podpowiada Kosowicz.

– Może mamy przekonanie, że Ukraińcy są nam bliscy, a Kurdowie, Jezydzi i Pakistańczycy nie. Warto temu przyjrzeć się jeszcze raz. Może jednak okazać się, że Pakistańczyk to fajny gość, a osoba z Jordanii to nasza bratnia dusza – dodaje.

Całą rozmowę można odsłuchać na stronie podcastów „Więzi” i w popularnych aplikacjach podcastowych. Nasze podcasty realizujemy dzięki wsparciu Patronek i Patronów w serwisie Patronite.

Podziel się

1
Wiadomość

Komentarz

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.