Jesień 2021, nr 3

Zamów

Podszywali się pod biskupa Andrzeja Czaję, staną przed sądem

Bp Andrzej Czaja podczas Rady Biskupów Diecezjalnych 25 sierpnia 2021 r. na Jasnej Górze. Fot. episkopat.pl

Zdaniem śledczych ks. Rafał C. i były szafarz Rafał S. ukradli tożsamość biskupa opolskiego Andrzeja Czai oraz kanclerza kurii ks. Wojciecha Lippy. Mężczyźni mają też zarzuty kierowania gróźb karalnych.

Na ławie oskarżonych Sądu Rejonowego w Opolu zasiądą ks. Rafał C. oraz jego przyjaciel i były szafarz Rafał S., podaje „Nowa Trybuna Opolska”.

– Rafał C., który wszedł w konflikt z biskupem opolskim, zwracał się do różnych osób o pomoc, twierdząc, że biskup i kanclerz kurii formułowali wobec niego propozycje natury seksualnej – mówi „NTO” prokurator Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu. – Gdy te osoby dawały temu wiarę, otrzymywały esemesy z groźbami, za którymi miała stać kuria. Finalnie ustalono, że za tymi działaniami stali Rafał C. i Rafał S. Potwierdzono to w toku oględzin komputera, zabezpieczonego w miejscu zamieszkania oskarżonych – dodaje Bar.

Niejasne datki

Rafał C. jest zawieszonym kapłanem diecezji opolskiej, a postępowanie przeciwko niemu toczy się także w Kongregacji Nauki Wiary.

Duchowny do 2018 r. był proboszczem w Chałupkach (powiat raciborski, diecezja opolska). Pojawiły się wtedy podejrzenia, że ksiądz przywłaszczył sobie datki wiernych, które miały zostać przeznaczone na rzecz parafii. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył członek rady parafialnej.

Śledczy informowali wówczas, że wspólnota parafialna miała w ten sposób stracić około sześciu tysięcy zł. Wątkiem tym zajmuje się Sąd Rejonowy w Raciborzu. Sprawa jest w toku.

Gdy na jaw wyszły niejasności związane z datkami, bp Czaja odwołał proboszcza. Kazał też księdzu zamieszkać w jednym z domów diecezjalnych. Gdy duchowny tego nie zrobił, został ukarany suspensą.

Odwet

To właśnie ten moment jest kluczowy dla dalszego biegu zdarzeń – zdaniem śledczych ks. Rafał C. i jego świecki znajomy Rafał S. w odwecie za działania kurii po incydencie z datkami mieli ukraść tożsamość biskupa opolskiego oraz jego kanclerza i zacząć rozsyłać – podszywając się pod nich – spreparowane, wulgarne maile i esemesy.

Wiadomości te zawierały też groźby karalne. Podejrzani mieli wysyłać pogróżki w imieniu biskupa, aby wykreować wrażenie, że zwierzchnik diecezji opolskiej atakuje tych, którzy wspierają ks. Rafała C.

Duchowny i jego świecki przyjaciel jako koronny dowód w sprawie przedstawiali opinie, które miały potwierdzać, że pierwszy z mężczyzn był nagabywany przez kurię.

– W toku postępowania oskarżeni pozyskiwali prywatne opinie. Po weryfikacji u osób, które je opracowywały, okazało się, że były one przygotowane w oparciu o niepełny lub zmanipulowany materiał dowodowy – wyjaśnia prokurator Bar.

– Mowa tu o opinii z zakresu informatyki oraz opinii fonoskopijnej. Biegły z zakresu informatyki stwierdził na przykład, że esemesy zawierające groźby były wysyłane z serwera kurii, natomiast opierał się on wyłącznie na dostarczonych mu wydrukach i nie badał sprzętu. Tymczasem w toku postępowania okazało się, że manipulowano danymi nadawcy tej wiadomości. Błędna była również część tez zawartych w opinii fonoskopijnej, co wynikała z przedstawienia biegłej materiału dowodowego w sposób intencjonalny – dodaje prokurator.

– Wpłynięcie aktu oskarżenia do sądu jest dla nas pozytywną wiadomością – komentuje rzecznik opolskiej kurii ks. Joachim Kobienia. – Mamy nadzieję, że ta sprawa – bardzo dla nas bolesna i trudna – zbliża się do rozwiązania. Jest szansa, że także opinia publiczna pozna właściwy stan rzeczy.

Sprawa wpłynęła do Sądu Rejonowego w Opolu. Termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony. Za podszywanie się pod inną osobę w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej grozi do ośmiu lat więzienia.

Kto dał temu wiarę

W marcu br. posłanka Joanna Scheuring-Wielgus i warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska zorganizowały w Sejmie konferencję prasową z udziałem ks. Rafała C. Duchowny twierdził, że od kilku lat jest prześladowany przez swojego biskupa i jego otoczenie.

– Apelujemy do Prokuratury Generalnej. Nie może być tak, że obywatel jest przez trzy lata bezradny wobec oskarżeń, pomówień i gróźb. Ks. Rafał co dzień budzi się z przeświadczeniem, że coś może się stać jemu albo jego bliskim. Powiem szczerze, że my, zajmujący się tą sprawą, też boimy się o swoje życie. Odkryłam, że jestem śledzona – powiedziała na konferencji Scheuring-Wielgus.

Zaraz potem bp Czaja wystąpił na własnej konferencji, na której powiedział, że informacje podane przez ks. C. i Scheuring-Wielgus są „jednym wielkim kłamstwem” oraz że nagrania mające odebrać mu dobre imię są preparowane od trzech lat.

Rzecznik kurii mówi „Nowej Trybunie Opolskiej”, że posłanka do tej pory nie przeprosiła, choć „adwokat, w imieniu księdza biskupa, wystosował wezwanie, by zaprzestała naruszenia dóbr osobistych i naprawiła szkodę”. – Pod koniec sierpnia nasz adwokat złożył w Sądzie Okręgowym w Opolu pozew o ochronę dóbr – dodaje.

W marcu sprawę komentował Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi”. – Materiały mające skompromitować bp. Andrzeja Czaję otrzymała kilka miesięcy temu także redakcja „Więzi” – przyznał.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

– Po uważnej analizie z trzech powodów uznałem jednak, że nie będziemy tych spraw dalej badać i opisywać. Po pierwsze, bardzo niski był poziom wiarygodności przekazanych nam materiałów. Po drugie, sposób komunikacji zarzutów ze strony informatorów wzbudzał poważne wątpliwości co do ich motywacji. Po trzecie, nie istniały żadne inne źródła, które choćby częściowo potwierdzałyby bardzo poważne zarzuty przekazywane przez informatorów – mówił.

KAI, Nto.pl, DJ

Przeczytaj też: Uczciwość udowodnić trudniej niż nieuczciwość

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (8)

Pisprokuratura Ziobry twierdzi, że się podszywali, więc „Więź” pisze, że się podszywali, a Pani posłanka Sz.-W. ma już przeprosić, +/-15 lat przed wydaniem prawomocnego orzeczenia sądu ? I wszystko jasne…

Popieram Panią Matyldę – prokuratura obecnie działa na zlecenie polityków a ci współpracują z biskupami. Jeżeli nie jest podejmowane śledztwo w/s wyborów kopertowych to może być spreparowane śledztwo w/s księdza, który naraził się biskupowi lub kanclerzowi kurii. Dlaczego zatem biegły potwierdził głos ks. Lippy na nagraniu?

Ale Pani Matylda nie twierdzi, że „może być spreparowane śledztwo”. Ona twierdzi, że „Pisprokuratura Ziobry twierdzi, że się podszywali, więc ‚Więź’ pisze, że się podszywali”.

W takim razie proszę napisać jasno i wyraźnie jakie jest Państwa postrzeganie tej sprawy, bo ja również odniosłam wrażenie, że przyjeliscie wersję prokuratury jako fakty.

Jest mój cytat w tekście. Sami – wiele miesięcy przed prokuraturą – uznaliśmy te relacje za niewiarygodne.
Rzecz jasna, możemy się mylić, ale po weryfikacji przedstawiane nam „dowody” uznaliśmy za niegodne wiary.

Pisząc „czarny złodziej” ma Pan na myśli kogo ? R.C. czy A.C. czy kogoś innego ? Może Pan podać sygnaturę prawomocnego wyroku w tej sprawie ? Bo w sprawie ogółem działo się, oj działo, jak donosiły obszernie różne media. A mnie intuicja podpowiada, że zarzewiem konfliktu były jednak jakieś nieformalne, acz akceptowane w owym środowisku roszczenia finansowe ze strony góry wobec księdza…No i pamiętajmy (tak pisali dziennikarze) że afera się rozpoczęła po zawiadomieniu księdza R. o nieprawidłowości rozliczeń finansowych przy remoncie kościoła. Nastąpił kontratak i oskarżenia wysuwane wobec owego księdza o kradzież pieniędzy. Pisprokuratura niezwłocznie zaczęła działać z urzędu (brawo ! inaczej niż w znanych mi sprawach pobić na oczach świadków, nie wspominając o tak błahych sprawach jak kradzież kilku tysięcy złotych). Na marginesie: zapewniam Państwa, zwykły Kowalski, który nie jest biskupem czy Ziobrą nie ma co liczyć na kosztowne ekspertyzy biegłych sporządzone na wniosek prokuratora w postępowaniu przygotowawczym na nasz , podatników koszt . Musi dostarczyć prywatne ekspertyzy sporządzone na swój koszt (jak owy ksiądz R.), a potem, po umorzeniu postępowania czy w ogóle odmowie wszczęcia postępowania, na swój koszt złożyć zażalenie, a potem, po kolejnej odmowie, sam wnieść prywatny akt oskarżenia i ekspertyzy będą sporządzane jeśli prawidłowo będzie o to wnioskować, na jego koszt. Nawet w sprawach 1000 bardziej oczywistych: jak podpalenie lasu przez sąsiada, z którym jest w udowodnionym konflikcie, itd. Tak więc miłego dnia w państwie autorytarnym życzę.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.