Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nie rozmienić Picassa na drobne

Dobrze, byśmy czasem patrząc na dziecko przypomnieli sobie samych siebie z czasu, kiedy byliśmy dziećmi i potrafiliśmy spontanicznie kreować świat na miarę naszych marzeń i  wyobraźni.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 11-12/2007 jako głos w ankiecie „Dziecko – mój duchowy nauczyciel”.

Pytano mnie wielokrotnie, co takiego widzę w dziecku, że przeważającą część swojej twórczości poświęciłem właśnie dzieciom. Fascynuje mnie niezmiennie sposób, w jaki dziecko odbiera świat,  zachwyca mnie ta spontaniczność i chłonność, z jaką próbuje ono rozumieć i objąć świat. Intensywność i wrażliwość tego odbioru wynika chyba z bezgraniczne potrzeby zabawy, przejawiającej się zarówno w sferze fizycznej, jak i w sferze wyobraźni.

To niewątpliwy dar natury, którym obdarowane są dzieci. Zobrazowałem to kiedyś w następujący sposób: Wyobraźmy sobie bieg konia – dorosłego i źrebaka. Dorosły koń biegnie płynnie, piękno jego ruchu wynika z rytmu i harmonii. Tymczasem spontaniczny bieg źrebaka jest szalony, rwany, przekorny, jego piękno leży w improwizacji i potrzebie zabawy.

Widziałem kiedyś sześciolatka, jak kładł kolory swobodnym ruchem pędzla, z nieomylnością i spokojem murarza układającego cegły. Kolor i rysunek stapiał się w obraz jak u Picassa. Byłem urzeczony…

Nam, dorosłym, bardzo często brakuje wyobraźni, bo rzeczywistość stępiła nasze oczy i nasze serca

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wyobrażałem sobie, co działoby się w sercu Picassa, gdyby to oglądał, choć z pewnością widział takie rzeczy, skoro powoływał się na kreatywność dziecka. Ta dziecięca świeżość widzenia to skarb w naszym ręku. Albo potrafimy go rozwinąć, albo rozmienić na drobne.

Dobrze, byśmy czasem patrząc na dziecko przypomnieli sobie samych siebie z czasu, kiedy byliśmy dziećmi i potrafiliśmy spontanicznie kreować świat na miarę naszych marzeń i  wyobraźni. Nam, dorosłym, bardzo często brakuje wyobraźni, bo rzeczywistość stępiła nasze oczy i nasze serca. Z bezinteresownych staliśmy się ludźmi interesu, ze spontanicznych staliśmy się wyrachowani. Potrzebę zabawy zamieniliśmy na potrzebę rozrywki.

Ale czasem i dorosły koń zawierzga jak źrebię; tak właśnie czyni ten dorosły, kiedy potrafi ocalić w sobie coś z dzieciństwa, tę szczyptę bezinteresowności i potrzeby zabawy, zdolności wyjścia z rzeczywistości w świat wyobraźni. I wiele mamy tu dzieciom do zawdzięczenia.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.