Jesień 2020, nr 3

Zamów

Cudowny czas dzielenia się dobrem

Paweł Adamowicz. Fot. Mateusz Ochocki / Kosycarz Foto Press

Paweł Adamowicz pozostawił po sobie wiele pięknych i dobrych dzieł. Był otwarty, próbował rozumieć innych, ale zawsze trzymał się fundamentalnych wartości chrześcijańskich.

Jakim człowiekiem był prezydent Gdańska, który podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powiedział do mieszkańców: „To jest cudowny czas dzielenia się dobrem”, a zaraz potem został brutalnie zamordowany?

Był dobrym prezydentem i dobrym chrześcijaninem. Paweł Adamowicz pozostawił po sobie wiele pięknych dzieł. Choćby Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy i tradycję modlitwy ekumenicznej za zmarłych gdańszczan. Wigilię Gdańską, podczas której łamał się z mieszkańcami opłatkiem, składając świąteczne życzenia. Wielu polskim rodzinom mieszkającym w dawnym Związku radzieckim umożliwił zamieszkanie w Gdańsku. Z własnych pieniędzy wspierał wielu młodych mieszkańców Gdańska, fundując im comiesięczne stypendium. Z jego inicjatywy w Gdańsku powstał Klub „Tygodnika Powszechnego”.

Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy

Chyba wszyscy w Gdańsku wiedzieli, że prezydent Paweł Adamowicz jest człowiekiem głęboko wierzącym. Co niedzielę można było go spotkać w kościele podczas Mszy świętej. Nie miał, jak wielu z nas, jednej ulubionej świątyni. Był blisko związany z rektorem kościoła św. Jana, duszpasterzem środowisk twórczych, ks. Krzysztofem Niedałtowskim, ale modlił się w wielu kościołach Gdańska.

Nie zapominał także o potrzebach materialnych tych przybytków. Miasto z jego inicjatywy wspierało finansowo remonty wielu gdańskich kościołów – nie tylko rzymskokatolickich. Takie wsparcie otrzymał m.in. także kościół polskokatolicki pod wezwaniem Bożego Ciała w Gdańsku. Tuż obok tego kościoła znajduje się Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy.

Po 1945 roku wiele przedwojennych cmentarzy w Gdańsku przestało istnieć. Zamieniły się w parki lub skwery. Połamane fragmenty nagrobków spotykano w wielu miejscach miasta. Niechlubnie służyły jako elementy konstrukcyjne schodów prowadzących do jednego z osiedli górnego tarasu miasta.

Gdy w 1998 r. Paweł Adamowicz został prezydentem Gdańska, zgłosiła się do niego Kalina Zabuska, kustosz Muzeum Narodowego w Gdańsku, z propozycją wybudowania w mieście symbolicznego cmentarza. Miał upamiętnić gdańszczan, którzy przez ponad tysiąc lat tworzyli historię miasta. Adamowicz natychmiast podjął inicjatywę.

24 maja 2002 r. uroczyście otworzył cmentarz podczas obchodów I Światowego Zjazdu Gdańszczan. W uroczystości wzięli udział duchowni wielu Kościołów chrześcijańskich oraz przedstawiciele judaizmu i islamu. Od tego czasu 1 listopada prezydent miasta spotykał się z przedstawicielami trzech wielkich monoteistycznych religii, aby na Cmentarzu Nieistniejących Cmentarzy pomodlić się za dusze wielu pokoleń zmarłych gdańszczan. Do tej pory jest to najważniejsze ekumeniczne spotkanie modlitewne w Gdańsku – dodajmy – organizowane przez osobę świecką.

Modlitwa na Cmentarzu Nieistniejących Cmentarzy w Gdańsku, 1 listopada 2017 r. Fot. Krzysztof Mystkowski / Kosycarz Foto Press

Otwartość ekumeniczna

Kontakty Pawła Adamowicza z wyznawcami różnych religii i wyznań nie ograniczały się tylko do ekumenicznej modlitwy raz w roku. Olgierd Chazbijewicz, przewodniczący zarządu Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku, wspomina spotkanie z prezydentem na uroczystej kolacji ramadanowej organizowanej na zakończenie świętego dla islamu miesiąca, podczas którego muzułmanie poszczą od wschodu do zachodu słońca. – Prezydent Adamowicz bardzo szanował mniejszości wyznaniowe. Gdy wandale zniszczyli elewację naszego meczetu, natychmiast przekazał pieniądze na jej odnowienie – z nieukrywanym wzruszeniem wspomina Chazbijewicz. I dodaje: – Mimo że nie mamy najlepszego PR-u w Europie i na świecie, prezydent zawsze nas wspierał.

Podobnie wspomina Pawła Adamowicza Michał Rucki, wiceprzewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Gdańsku. – Spotykał się z nami podczas świąt Chanuka i Purim. Z jego inicjatywy obchodzimy w Gdańsku Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu (27 stycznia). 17 stycznia br. odprawiliśmy za prezydenta nabożeństwo żałobne w synagodze.

Regularnie interesował się życiem naszej parafii – mówi ks. Dariusz Jóźwiak, proboszcz prawosławnej parafii kościoła św. Mikołaja w Gdańsku. Miał szacunek dla każdego człowieka, był bardzo otwarty. Do Białegostoku pojechał specjalnie, aby spotkać się z arcybiskupem prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej, Jakubem. Wspaniały człowiek.

Nie dziwi zatem fakt, że podczas wieczornego spotkania mieszkańców Gdańska przed Dworem Artusa w dniu śmierci prezydenta (14 stycznia br.) modlili się za niego: naczelny rabin Polski Michael Schudrich, imam meczetu w Gdańsku Ismael Caylak, ks. Łukasz Ławreszuk z Kościoła prawosławnego, duchowni z Kościołów protestanckich, a także abp Sławoj Leszek Głódź.

Boże Narodzenie przed Dworem Artusa

Było to bardzo przejmujące spotkanie w szczególnym, może najważniejszym miejscu dla gdańszczan. To właśnie tutaj – obok Ratusza Głównego Miasta i fontanny Neptuna – co roku w niedzielę poprzedzającą święta Bożego Narodzenia odbywa się Gdańska Wigilia. Paweł Adamowicz, osobiście przed wielu laty zaproponował mieszkańcom taką formułę świątecznego spotkania. Niezależnie od pogody, która o tej porze roku potrafiła płatać figle, przychodziło wiele osób. Było wspólne śpiewanie kolęd, czytanie Pisma Świętego, życzenia od władz miasta, a na końcu dzielenie się opłatkiem. Największa kolejka z życzeniami była oczywiście zawsze do Pawła Adamowicza.

To świąteczne spotkanie upiększała bożonarodzeniowa szopka, wykonana w drewnie przez ludowych rzeźbiarzy, na podstawie projektu Mariana Kołodzieja, nieżyjącego już, słynnego gdańskiego artysty, scenografa, więźnia obozu w Auschwitz, twórcy dwóch papieskich ołtarzy z 1983 i 1999 roku. Podczas drugiej wizyty papieża Jana Pawła II w Gdańsku (1999 r.) Marian Kołodziej zaproponował ołtarz w formie instalacji wielu grup rzeźbiarskich. Jedna z nich stanowiła inscenizację Bożego Narodzenia, która decyzją prezydenta Gdańska ozdabia Długi Targ w okresie świąt Bożego Narodzenia.

Spotkania prezydenta z Marianem Kołodziejem odbywały się bardzo często, szczególnie podczas prac nad ołtarzem papieskim w 1999 roku. Gdy artysta podupadł na zdrowiu i miał trudności z chodzeniem, mieszkanie na czwartym piętrze kamienicy przy ul. Mariackiej zamieniło się dla niego w „więzienie”. Wtedy z pomocą przyszedł Paweł Adamowicz i w kamienicy wybudowano windę. Prace sfinansowała Fundacja Gdańska.

Repatrianci w Gdańsku

Ile było pomocy finansowanej z prywatnych pieniędzy Pawła Adamowicza i dla jak wielu osób – tego nie wie nikt, poza najbliższą rodziną. Prezydent był tutaj bardzo dyskretny i nie mówił tego nawet najbliższym współpracownikom. To było jego prywatne dzielenie się dobrem.

Fundował comiesięczne stypendia dla zdolnych uczniów, których rodziny znajdowały się w trudnej sytuacji. O jednym takim przypadku dowiedziałem się wiele lat temu (źródłem informacji nie był Paweł Adamowicz). W pierwszej kadencji (1998–2002) prezydent wspierał w ten sposób ucznia Szkoły Podstawowej nr 50, do której w młodości sam uczęszczał. Można się tylko domyślać, że takich działań było bardzo dużo. Tylko obdarowani stypendyści znają prawdę.

Pełną statystykę możemy natomiast uzyskać na temat osiedlania w Gdańsku polskich rodzin mieszkających na terenie byłego Związku Radzieckiego. To był bardzo ważny dla prezydenta program repatriacji.

Dzięki temu dzisiaj w Gdańsku mieszkają pięćdziesiąt dwie rodziny polskiego pochodzenia z Kazachstanu, Uzbekistanu, Gruzji i azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej. Trzydzieści dwie rodziny przybyły na zaproszenie Pawła Adamowicza, dwadzieścia zaś osiedliło się we własnym zakresie lub na zaproszenie innych podmiotów i osób fizycznych. Wszystkie rodziny otrzymywały i otrzymują wsparcie finansowe, mieszkanie i pracę. Prezydent Gdańska spotykał się ze wszystkimi osiedlającymi się w Gdańsku rodzinami. Kolejna zaproszona przez Pawła Adamowicza rodzina przygotowuje się aktualnie do przyjazdu do Gdańska. Zapraszający już ich nie powita…

Słuchał i próbował zrozumieć 

– To wstyd, że w Gdańsku nie powstał do tej pory Klub „Tygodnika Powszechnego” – powiedział prezydent Adamowicz 12 grudnia 2017 r. w Europejskim Centrum Solidarności. Właśnie wtedy, z jego inicjatywy, odbyło się pierwsze spotkanie klubu. Chyba wiedział co mówi, bo pierwsza próba zorganizowania klubu powstała rok wcześniej u gdańskich dominikanów, gdzie rekolekcje głosił ks. Adam Boniecki. Niestety po zmianie przeora inicjatywa umarła.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Dziś, po impulsie Adamowicza, klub skupia ponad 100 członków, a jego gośćmi byli między innymi prof. Karol Tarnowski, o. Wacław Oszajca, ks. prof. Andrzej Szostek, Jerzy Stuhr, o. Ludwik Wiśniewski i ks. Adam Boniecki. 22 stycznia br. odbędzie się spotkanie z redaktorem naczelnym kwartalnika „Więź” Zbigniewem Nosowskim pod wymownym tytułem „Nienawiść zniszczyć w sobie”.

Paweł Adamowicz był bardzo wyrazistym politykiem, którego działanie wykraczało zdecydowanie poza granice Gdańska, Pomorza i Polski. Nie trzeba było zgadzać się z wszystkimi jego poglądami. Jednak fakt, że w pięciu kolejnych bezpośrednich wyborach wygrał wyścig o fotel Prezydenta Miasta Gdańska jest bez precedensu.

Myślę, że wielki wpływ na jego sukces miała jego postawa w kontakcie z drugim człowiekiem. Był otwarty, słuchał, próbował zrozumieć innych, ale zawsze trzymał się fundamentalnych wartości chrześcijańskich. Dlatego ośmielę się stwierdzić, że jego ostatnie słowa wypowiedziane podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy: „To jest cudowny czas dzielenia się dobrem” nie były przed- lub powyborczą propagandą, lecz wypływały z głębi serca, które zostało tak brutalnie i z premedytacją przebite.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.