Jesień 2021, nr 3

Zamów

Święta gościnność. Louis Massignon – prorok dialogu z islamem

Louis Massignon (pośrodku) wśród głodujących przeciwko stosowaniu tortur w wojnie algierskiej w 1957 r. Fot. Community of the Ark of Lanza del Vasto/Wikimedia Commons

Louis Massignon odkrył na nowo wiarę katolicką w kontekście islamu. Zawsze powtarzał, że wierzy w istnienie świętych w islamie, bo ich spotkał. 

Urodził się w 1883 roku pod Paryżem w rodzinie agnostyka i katoliczki. Obdarzony wspaniałą pamięcią, wyspecjalizował się w językach semickich – szczególnie w arabskim, ale biegle posługiwał się też dziesięcioma innymi. Erudyta, świetny mówca, intelektualista o wyobraźni poety był człowiekiem o niezwykłej żywotności umysłu. Żołnierz odznaczony krzyżem za zasługi w I wojnie światowej, ojciec rodziny, dyplomata, działacz, orientalista, światowej sławy uczony. Zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy Massignona musieli przyznać, że wykazywał oznaki geniuszu.

(…) Tak jak starszy od niego o pokolenie ojciec Karol de Foucauld (1858–1916, beatyfikowany w 2005 roku), który był dla niego wzorem i osobą duchowo bliską, wiarę katolicką Massignon odkrył na nowo w kontekście islamu. O ile Karola de Foucauld poruszył widok wiary muzułmanów, z którymi jako francuski oficer walczył w Afryce Północnej, o tyle w przypadku Massignona decydujący impuls nastąpił podczas misji archeologicznej w Mezopotamii okupowanej wówczas przez imperium otomańskie, gdy w maju 1908 roku płynął do Bagdadu parowcem po Tygrysie. W sytuacji śmiertelnego zagrożenia Massignon przeżył wstrząsające doświadczenie mistyczne – ogarnęło go przejmujące poczucie grzeszności i sądu nad sobą (uwikłany był w tym czasie w rozmaite związki, nie wyłączając homoseksualnych). Nagłe pojawienie się „Obcego” porównywał do doświadczenia Abrahama pod dębami Mamre, epizodu znanego z 18. rozdziału Księgi Rodzaju. Zrozumiał, że – jak to określał – człowiek skazany jest na nieśmiertelność.

Dlaczego wrócił do wiary katolickiej, a nie przyjął islamu, który go otaczał i fascynował? Odpowiedź na to pytanie dużo mówi o całej filozofii Massignona. Zawsze powtarzał, że wierzy w istnienie świętych w islamie, bo ich spotkał. Jego powrót do Kościoła jest owocem ich modlitwy i dlatego nie są oni dla niego, będącego ich bliźnim, poza Kościołem, który przecież odnalazł wraz z nimi. Podkreślał rolę arabskiej gościnności i żywił wdzięczność wobec tych muzułmanów, którzy byli tak blisko w momencie jego nawrócenia.

Po powrocie do Francji i wyprostowaniu swoich ścieżek, co nie odbyło się z dnia na dzień, Massignon nawiązał regularną korespondencję (wcześniej ją tylko zadzierzgnął) z Karolem de Foucauld, powiadamiając go o swoim nawróceniu. Brat Karol, licząc, że zdobędzie upragnionego współtowarzysza, zaprosił go na Saharę, gdzie żył wśród koczowniczego berberyjskiego plemienia Tuaregów. Po z górą pięciu latach zmagania się z wątpliwościami Massignon wybrał małżeństwo i kontynuowanie pracy naukowej w dziedzinie arabistyki. Nigdy jednak nie przestał czuć szczególnej więzi z Karolem de Foucauld. Stał się wykonawcą jego duchowego testamentu, zadbał o przetrwanie pierwszej grupy modlitewnej Małych Braci Jezusa, bronił jego pamięci, świadczył o nim przy każdej okazji. Powtarzał, że Karol de Foucauld pomógł mu zobaczyć braci we wszystkich ludziach, począwszy od najbardziej opuszczonych.

Świąteczna promocja Wydawnictwa Więź

Niedługo po ślubie Massignona wybuchła I wojna światowa. Kiedy został powołany do wojska, poprosił o skierowanie na front i trafił na Dardanele, gdzie toczyły się ciężkie walki. Później ten znawca Orientu i poliglota został oddelegowany do misji Francuskiego Biura Wywiadu w sekcji kolonialnej jako tłumacz. Dzięki temu znalazł się w centrum rozmów dyplomatycznych na Bliskim Wschodzie. Był naocznym świadkiem, jak po zakończeniu I wojny światowej wcielano w życie tajne porozumienie pomiędzy rządami Wielkiej Brytanii i Francji z 16 maja 1916 roku, odnoszące się do podziału Bliskiego Wschodu na strefy wpływów. Massignon poznał wtedy osobiście legendarnego brytyjskiego oficera T. E. Lawrence’a, znanego jako Lawrence z Arabii. Jak i on bolał nad tym, że Wielka Brytania i Francja sprzeniewierzyły się danemu słowu – obietnicy obrony interesów Arabów, którzy wyzwoliwszy się właśnie spod dominacji tureckiej, dążyli do stworzenia imperium obejmującego ziemie rozciągające się od Egiptu po Persję.

To jest fragment tekstu opublikowanego w kwartalniku „Więź”, jesień 2017.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Więź, jesień 2017
Kwartalnik „Więź”, jesień 2017: Polityka społeczna po 500+

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.