Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Na progu Kwestia stylu

 Jej nazwisko kojarzy się wszystkim – tym, którzy czytają – z poezją. I słusznie. Była poetką wielką i osobną. Taka osobność związana jest nieraz z charakterystycznym zjawiskiem, które można nazwać „brakiem naprzykładowości”. Chodzi o to, że kiedy chcemy powiedzieć coś generalnie o literaturze, dla zaznaczenia, co mamy na myśli, używamy nieraz pobieżnego wyliczenia, często, choć nie zawsze, poprzedzonego frazą „na przykład”. Zatem: „literatura polska zawsze związana była z życiem zbiorowości” – piszemy i dorzucamy: „(np. Konwicki, Kazimierz. Brandys, Andrzejewski)”. Albo stwierdzamy: „poezja polska nie wyzbyła się nigdy korzeni romantycznych, nawet jeśli przywoływane są one polemicznie” – i tu znów otwieramy nawias: „(np. Grochowiak, Miłosz, Herbert)”.

Wyliczam tu nazwiska wspaniałych autorów, ani słowa. Rzecz w tym, że ktoś, kto tknięty jest osobnością, nigdy lub prawie nigdy w takim wyliczeniu się nie pojawi. I Julia Hartwig się nie pojawiała. Była sobie sobą, Julią Hartwig, reprezentantką jedynie Julii Hartwig.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2017 (dostępnym także jako e-book).
 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.