Jesień 2020, nr 3

Zamów

Trumpizm a wielowersyjność świata

de Barbaro:
Pięćdziesiąt lat temu nikomu w ogóle nie przyszłoby do głowy, że bicie dziecka przez rodzica jest czymś niedobrym. Było również oczywiste, że nauczyciel bije ucznia trzcinką w dłoń, nikt się z tego nie musiał tłumaczyć. Przemocowy był stosunek psychiatry do hospitalizowanego pacjenta. Jako młody lekarz miałem do czynienia z sytuacją, w której ordynator oddziału zlecał pacjentowi, żeby mu mył samochód. Chory czuł się wyróżniony, ale to było de facto uprzedmiotowienie i przemoc wobec tego pacjenta. Dzisiaj takie zachowanie lekarza prawdopodobnie podlegałoby osądowi izby lekarskiej. Obecnie jesteśmy znacznie bardziej wrażliwi na to, co jest przemocą – ta zmiana jest trudna do przecenienia.
 
Napiórkowski:
Ten piękny współczesny świat, w którym jesteśmy bezpieczniejsi – jak przekonuje Steven Pinker – w którym jest coraz mniejsza tolerancja dla różnych form przemocy, jest jednocześnie światem, w którym musimy podejmować bardzo dużo decyzji. I jest to także świat, w którym nie możemy nikomu powiedzieć: zrób to, „bo tak”. Z perspektywy człowieka, który bardziej zakorzeniony jest w minionych czasach, nagle świat, w którym nie może sprać swojego dziecka, żony czy psa (najmocniej przepraszam za to zestawienie), a z drugiej strony, w którym nikt jemu nie może wydać polecenia – jest światem upadku wszystkich norm i wartości.
I teraz przychodzi taki czy inny polityk, powiedzmy Donald Trump, który pokazuje: „Hej, poniżam kobiety i uchodzi mi to na sucho! Wy jako niewolnicy politycznej poprawności musicie mówić: Afroamerykanin czy Latynos, a ja mówię wszystkie te obraźliwe słowa, których nie wolno wypowiedzieć, i też uchodzi mi to na sucho! I jeszcze mam kupę kasy i fajną zaczeskę”. O co tu chodzi? Otóż zwolennicy Trumpa widzą w nim figurę, w której realizują się ich fantazje o dawnym porządku świata. A gwarancją tego porządku jest dla wielu właśnie siła i przemoc. Bo kiedy wygrywa silniejszy, przynajmniej wiadomo, kto wygra. Taki świat jest czytelny w przeciwieństwie do tego, w którym każdy ma trochę racji albo wszystko jest trochę dobre, a trochę złe. Bo co to za świat – posiłkując się przykładem Pana Profesora – w którym nikomu nie mogę kazać umyć swojego samochodu.
 
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” zima 2016 (dostępnym także jako e-book). 
 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.