Zima 2020, nr 4

Zamów

Norma dla człowieka, nie człowiek dla normy

Napięcie między wizją opartą na normach i opartą na procesie istnieje w moralności i w Kościele od zawsze. Łatwiejsza wydaje się wizja, która chce dać normatywną odpowiedź na wszystkie pytania. Moralność jest wtedy postrzegana jako wierność tym normom. Jeśli jesteśmy wierni – to jesteśmy doskonali. Ale przecież życie chrześcijańskie to nie wierność normie, lecz więzi przyjaźni, które tworzą się stopniowo.

Myślenie normatywne szuka prostych rozwiązań, jest czarno-białe, jest proste, ale niszczy relacje. Nurt procesu, powolnego dojrzewania, rozwoju małymi krokami, także w dziedzinie moralnej, jest trudniejszy. Ale na tym właśnie polega dojrzałość. Napięcie między tymi ujęciami i chęć ucieczki w niedojrzałość istnieją w każdej epoce. […]

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Papieżowi chodzi nie o samo intelektualne uznanie istnienia słusznych norm moralnych, lecz o praktyczną umiejętność ich wykorzystywania w życiu. Porównajmy to z jeżdżeniem na nartach. Ktoś może mieć narty obiektywnie wspaniałe, najlepszej firmy – Salomona czy Rossignola – ale jeśli nie potrafi jeździć, to się na tych najlepszych nartach po prostu zabije albo w lepszym przypadku rozwali sobie głowę. Do jeżdżenia na nich trzeba dorosnąć.

            Stopniowość, o którą Pan pyta, to dla mnie dojrzewanie do stosowania norm. Ludzie często spowiadają się z niezachowania jakiejś normy, wyznając to jako grzech. Pytam wtedy: „A dlaczego pan to uważa za grzech?”. Słyszę najczęściej odpowiedź: „Ponieważ Kościół tak każe”, bez żadnego uzasadnienia.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” zima 2016 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.