Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Z dziejów polskiego buntu

Królik
Stefan Kisielewski w Dziennikach dosyć bezceremonialnie obsobaczał rozwydrzonych małolatów z bogatych rodzin, którzy szermują komunizmem, bo nie doznali go na własnej skórze. Formułował ten zarzut zresztą zarówno w stosunku do nich, jak i do zafascynowanych marksizmem zachodnich intelektualistów pokroju Sartre’a.
Fatyga
No właśnie. U nas paliwem pokoleniowo-subkulturowym było raczej zetknięcie z podłością. Poruszająco wspominał to doznanie Henryk Wujec podczas obchodów 40. rocznicy Marca ’68: młody chłopak przyjeżdża z prowincji i styka się z ohydnymi antysemickimi ekscesami. Staje więc przed podstawowym wyborem – będzie świnią albo coś z tym zrobi. Najwartościowsi z ówczesnych młodych ludzi tak właśnie reagowali. Nawet jeśli nie mieli zasadniczych przemyśleń na temat ustroju. To było najpiękniejsze w Marcu ’68.
Królik
A jak kształtowały się formy oporu, kontestacji tuż przed upadkiem komunizmu i tuż po? Czy po 1989 roku w ogóle było jeszcze podłoże do buntu?
Fatyga
Tuż po przemianie ustrojowej dziennikarze doprowadzali nas, socjologów młodzieży, do białej gorączki. Bez przerwy pytali, kiedy młodzież się wreszcie zaktywizuje. Po wyborach 4 czerwca to stało się wręcz irytujące: No kiedy? Kiedy rzucą się z pieśnią na ustach budować nowy dom, nowy ustrój? A młodzież wtedy odwróciła się plecami. Niektórzy porobili kominowe kariery. Inni starali się ocalić lub podwyższyć status, tworząc jego podwaliny ekonomiczne. Lecz ogólnie biorąc, można uznać młodzież za wielkiego przegranego polskich przemian. Bez młodych ludzi ten przełom ustrojowy by się nie udał. Tylko że oni robili w nim za mięso armatnie. Przypomnijmy sobie te kampanie, komitety. Kto rozlepiał plakaty? Kto siedział w punktach wyborczych? Ich wczesna aktywność obywatelska wzięła się jeszcze z lat 80., np. z potężnego ruchu uczniowskiego, o którym dzisiaj prawie nikt nie pamięta. Tak jak o tym, że środowiska młodzieżowe wcale niekoniecznie po 1980 roku były związane z „Solidarnością”. Przykładem może być gdański Totart. W latach 80. bardzo wielu młodych ludzi zrzeszało się i aktywnie działało w różnych dziwnych grupach. To wszystko przepadło albo się pochowało do rozmaitych nisz po roku 1989. Beneficjentami przemian zostali „starzy”. Młodzież odstawiono do kąta. Przestała być jakimkolwiek partnerem.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.