Lato 2021, nr 2

Zamów

Mój ideał – sybarytka

WIĘŹ
Czy asceza, jakkolwiek często trudna i nieprzyjemna, ostatecznie nie prowadzi do przyjemności? Często przez to, że wyrzekamy się czegoś mniejszego, możemy zyskać coś o wiele większego.

s. Małgorzata
Ale to nie o to chodzi! Byłaby to pogoń za doświadczeniem. Przecież jeżeli kogoś się kocha, to nie szuka się cały czas doświadczenia tej miłości, bo w takim wypadku będzie się człowiek kręcił dookoła siebie i swoich doświadczeń, jakby to on był najważniejszy, a nie osoba kochana. Tą miłością się żyje, według niej się postępuje. I z tą miłością trzeba brać się za bary, zwłaszcza jeżeli ona nie bardzo wychodzi. Ale istota miłości nie polega na tym, żeby miłość czuć, żeby nieustannie odczuwać przyjemność z samego faktu, że kocham. Oczywiście radość płynąca z doświadczenia, że kocham i jestem kochana, jest dobra, ale nie jest najważniejsza i nie o nią przede wszystkim chodzi. Jeżeli chcę kochać Boga, służyć Mu i wielbić Go, to nie mogę szukać w tym swojej przyjemności. I celem mojej ascezy nie może być to, że wyrzekam się jednej przyjemności, po to, aby zdobyć drugą – większą. W ascezie chodzi nie o mnie, ale o to, żeby lepiej kochać. To jest wybór; i potrzebny on jest w każdej relacji międzyosobowej.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

WIĘŹ
Dlaczego w nauczaniu duszpasterskim Kościoła częściej i chętniej mówi się, że wyrzeczenie prowadzi do Boga, a rzadko się pokazuje się, że przyjemność również może być drogą do Niego?

s. Małgorzata
Chyba bierze się to stąd, że przyjemność może być drogą do Boga tylko pod warunkiem, że to my nad nią panujemy, nie ona nad nami. Poza tym bombardowani jesteśmy masą bezsensownych przyjemności, często prowadzących na bezdroża, jeśli nie zgoła do złego. Ktoś może twierdzić, że czerpie przyjemność z poniżania drugiego człowieka: i co na to poradzić? Ten zalew śmiecia przyjemnościowego powoduje, że księża już nie nadążają go zamiatać. Stąd skrót myślowy: „Wyrzekajcie się”. Jednak, żeby ludzie naprawdę chcieli się czegoś wyrzec, muszą wiedzieć, dlaczego mają to zrobić. Samo nawoływanie do wyrzeczenia daleko nie zaprowadzi. Lepiej chyba mówić nie o wyrzeczeniu, a o wyborze. Bo to jest przekaz pozytywny. A wybór jest i tak niemożliwy bez wyrzeczenia. Nie można studiować równocześnie medycyny, malarstwa, historii i astronomii. Nawet, jeśli wszystkie te kierunki nas interesują, któryś musimy wybrać, a pozostałe odrzucić.

 

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 7/2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.