Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nikogo nie wykluczałem

Tomasz Wiścicki zatytułował swój tekst Powykluczajmy się wzajemnie, a następnie napisał: „O. Wiśniewski odpowiedział wyłączeniem z Kościoła kogoś, z kim się nie zgadza”.
Oświadczam, że nigdy i nikogo z Kościoła nie wykluczałem i jestem pewien, że nie ma takiej mojej wypowiedzi, na podstawie której ktokolwiek miałby podstawę tak sądzić. Twierdzę jedynie, że język inwektyw i pomówień jest sprzeczny z orędziem chrześcijańskim. Taki język i takie postawy rzeczywiście wykluczam, ale nie wykluczam ludzi – na miłość Boską!
Ks. Henryk Zieliński jest pewnie lepszym katolikiem i kapłanem niż ja, ale czy muszą akceptować wszystko, co on mówi i czyni tylko dlatego, że jest moim współbratem w kapłaństwie? A jeżeli nie akceptuję, to znaczy, że go wykluczam z Kościoła?
W swojej wypowiedzi w Gnieźnie miałem powiedzieć, że nie uważam pisma „Idziemy” za katolickie. Nie pamiętam dokładnie słów, jakich użyłem w ferworze dyskusji. Jeśli jednak tak powiedziałem, to powiedziałem za dużo – i przepraszam. Moja myśl była następująca: jeśli pismo redagowane przez ks. Zielińskiego głosi przesłanie takie, jakie wyraża artykuł wstępny redaktora naczelnego, to nie może to być pismo katolickie. To przekonanie podtrzymuję. Jednakże wiem, że na podstawie jednego artykułu, choćby to był artykuł naczelnego redaktora, nie można wysnuwać tak daleko idących wniosków – i dlatego przepraszam.
Cała moja gnieźnieńska wypowiedź miała być wykrzyknikiem, że wkradło się w nasze chrześcijańskie życie coś, co się w chrześcijaństwie nie mieści, co chrześcijaństwo rozbija, a ludzi wypędza z Kościoła.
Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 5-6 /2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.