Jesień 2020, nr 3

Zamów

Rytualne uściski i prawdziwa moc

Pierwsza część Zjazdu była trudną próbą. Zebrani musieli bowiem przeżyć jakoś „liturgię uścisków”. Szymon Hołownia nazwał tak oficjalną część Mszy, kiedy przyjeżdża biskup i każda najważniejsza osoba w parafii wygłasza swoją mowę. Kolejne prelekcje oficjeli były jednak niepokojąco podobne do setek podobnych wystąpień, wykładów i kazań, które słyszałem wcześniej. Mimo obecności najważniejszych mediów, środowisk kościelnych i obywatelskich, można było odnieść wrażenie, że część występujących nie chce zmieniać rzeczywistości, tak jakby ważniejsze było utrzymanie status quo. A wystarczyłoby jedno lub dwa słowa wychodzące „przed orkiestrę”, ukazujące konkret, może niewygodną prawdę. Niestety, zamiast tego pojawiło się wiele pięknych, okrągłych zdań.
Nawet s. Małgorzata Chmielewska OSB – którą cenię jak mało kogo w Kościele – mówiła o tym, że „przez chrzest mamy nieprawdopodobną moc” i że „Kościół uczestniczy w cierpieniu”. Ale czy zebrani na sali faktycznie tę moc odczuwają na co dzień? Czy potrafią przełożyć te sformułowania na życiową praxis? Czy faktycznie czują (en masse), że Kościół uczestniczy w ich osobistym cierpieniu?
Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 5-6 /2012 (dostępnym także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.