Jesień 2020, nr 3

Zamów

Jak wolny człowiek w wolnym kraju

Abp. Bolesław Kominek zdecydowanie, śmiało i konkretnie zabierał głos w kwestiach politycznych nie tylko na forum dolnośląskim, ale też i w innych częściach kraju. Przykładowo 10 maja w Olsztynie na spotkaniu z licznymi księżmi nawiązał znowu do wydarzeń w Czechosłowacji. Podkreślił, iż tamtejszy katolicyzm był w okresie 1948-1968 wprost śmiertelnie zagrożony przez ateistyczny komunizm, ponieważ praktyki religijne niemalże ustały. Dlatego tak wielką euforią napełniał go fakt, iż obecnie „jest nadzieja, że nadejdzie zmartwychwstanie”.
W dalszej kolejności metropolita wrocławski skoncentrował się na tym, co określał jako śmiertelne wręcz zagrożenie dla narodu polskiego – porównywalne nawet z okresem okupacji nazistowskiej – ze strony panującego reżimu: programowej ateizacji w szkole i mediach, dotyczącej przede wszystkim młodego pokolenia. Zdaniem Kominka, władze PRL demoralizowały też społeczeństwo en masse poprzez świadome rozpijanie przede wszystkim mężczyzn (zwłaszcza robotników), nieposzanowanie własności prywatnej jako takiej oraz pleniący się powszechnie nikotynizm.
Zdaniem Arcybiskupa, strategia i taktyka Kościoła w tej materii była dotąd nazbyt mało aktywna i ostrożna, wprost asekurancka, za mało mówiło się o owych zagrożeniach oraz zbyt słabo przed nimi broniło. Dlatego obecnie Kościół polski winien się skupić wokół prymasa Wyszyńskiego, aby dać twardy i zdecydowany odpór ateistycznej i demoralizującej ofensywie reżimu.
Władze komunistyczne wiedziały o tym wszystkim z raportów oraz obszernych donosów swych tajnych współpracowników (przede wszystkim wśród księży). Kominek naturalnie zdawał sobie sprawę z ustawicznej inwigilacji swej osoby, choć może nie do końca potrafił ocenić jej zasięg i skalę, które wydają mi się większe niż mógł się on sam wtedy spodziewać. Stąd też może brała się jego dość daleko idąca szczerość i otwartość podczas „zamkniętych” spotkań z kapłanami. Musiał jednak zdawać sobie sprawę, że wśród 200 lub 300 duchownych znaleźć się musi siłą rzeczy chociażby jeden prokomunistyczny informator…

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 4/2012 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.