Jesień 2020, nr 3

Zamów

Na przekór estetycznej policji dyskusja

WIĘŹ
Czy projektant powinien pozwolić ludziom pozostać w tej bezpiecznej przestrzeni i robić rzeczy odpowiadające ich gustom? Czy może jednak jego rolą jest podwyższanie odbiorcom poprzeczki?

Morawski
Oczywiście, trzeba odbiorców w tej kwestii edukować. Nie ma innej możliwości, żeby zerwać ze stereotypem „katolickie = amatorskie”. To bierze się z tych parafialnych pisemek, plakatów zapraszających na rekolekcje, słabego druku. Trzeba pokazywać, że są inne możliwości. Do kształcenia kleryków można wprowadzić elementy estetyczne, bo chyba by to nie zaburzyło cyklu edukacji. Nawet podczas prostych kilkudniowych warsztatów można coś przekazać. W ostatnich latach byłem zapraszany do prowadzenia takich warsztatów w Śląskim Seminarium Duchownym. Uczyliśmy kleryków choćby takich drobiazgów, że jeśli tekst nam się nie mieści, to nie możemy zmniejszyć go do poziomu zupełnie nieczytelnego. Tłumaczę, jak powinno być traktowane liternictwo – że budując pismo, najlepiej bazować na prostych środkach. Ten kleryk, do którego mówię, kiedyś będzie przecież wikarym, a potem może proboszczem. Wtedy będzie decydował o czymś tak wielkim, jak wygląd kościoła. Dlatego nabycie wyczucia estetycznego jest palącą kwestią.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Hyc
Podkreślałbym potrzebę mówienia ludziom, że estetyka jest ważna, że jej brak pogorszy naszą jakość życia. To, jaka jest okładka czasopisma czy elewacja budynku, czy jest prosty chodnik, czy trawa jest zasiana – ma wpływ na nasze samopoczucie. Grafika użytkowa ma znacznie większy zasięg niż to, co można obejrzeć w muzeum. Bo do muzeum idę, jeśli mam na to ochotę. Tak samo z innymi dziedzinami sztuki: jeśli nie odpowiada mi film, mogę wyjść z kina. Ale nie ucieknę od tego, jak wyglądają budynki w moim mieście, mój kościół parafialny albo gazeta, która mnie interesuje. Dlatego sztuka użytkowa niesie ze sobą poważną odpowiedzialność. My jako społeczeństwo nie przywiązujemy jeszcze do tego wagi i cierpimy z tego powodu.

Zieliński
Znajomy, który podczas wakacji był w bazylice Sagrada Família zaprojektowanej przez Gaudiego, mówił, że gdy do niej wszedł, natychmiast automatycznie podniósł głowę do góry. Ta architektura − powiem górnolotnie − wyniosła go do nieba. Ta budowla jest zdecydowanie efektem poszukiwania. Pod względem formy znajdziemy w niej prowokację. Z pewnością jest niesamowita, co widać nawet na zdjęciach. Nie wiem, jak powstają takie rzeczy. Czy jest to skutek wsłuchania się w intuicję i potrzeby ludzi?
Jeżeli chodzi o dizajn katolicki, to nie można zapominać, co mówi na ten temat sam Jezus w związku z portretem, którego sporządzenie zlecił świętej Faustynie. Jaki jest ten obraz, to każdy wie, a Jezus się pod tym podpisuje, mówiąc, że nie w pięknie tego wizerunku tkwi jego siła. To, co płynie z tego obrazu, jest ważniejsze niż hiperprofesjonalizm, który niekoniecznie musi być dobrą drogą.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 4/2012 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book)

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.