Jesień 2021, nr 3

Zamów

Ksiądz z kobietą w kinie: Dobro w zaklętym kręgu zła

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Kobieta
Historie opowiedziane w filmach Róża Wojciecha Smarzowskiego i W ciemności Agnieszki Holland – trudno udźwignąć i w sobie pomieścić. I trudno o nich opowiadać. Bohaterowie obu filmów przeżyli rzeczy wręcz niewyobrażalne, doświadczyli piekła na ziemi, dla którego oddania słowa wydają się niewystarczające. Dla niektórych zapewne będzie to argument, żeby się na te filmy nie wybrać, bo – jak powiedział mi niedawno ktoś z przyjaciół – „codzienność jest aż nazbyt trudna, żeby oglądać takie tragedie, w kinie szukam raczej odpoczynku od swoich własnych trosk”. Ja będę jednak gorąco namawiała, żeby oba filmy zobaczyć. Przedstawione w nich historie nie tylko stać się mogą układem odniesienia dla naszych własnych losów, które wydają się nam często zanadto trudne, ale też przynoszą ogromny ładunek nadziei. Opowiadają również i o tym, że w świecie, w którym człowiek człowiekowi był wilkiem, zdarzały się osoby, który potrafiły przeciwstawić się tej zasadzie.

Ksiądz
W obu filmach dużo jest okrucieństwa i brutalności, które w czasach, kiedy obie historie się dzieją, były nieodłączną częścią codzienności. W ciemności Agnieszka Holland nawiązuje do tragicznych losów Żydów ze Lwowa. Artystka opowiada o jednym z epizodów wojennej historii Żydów w tym mieście. Na zaplanowaną przez Niemców całkowitą zagładę Żydów nakładają się zadawnione waśnie narodowościowe, które w czasie wojny odżyły i stały się motorem niebywałego okrucieństwa. Polacy i Ukraińcy już sobie nie ufają, stosunki do niedawna dobrosąsiedzkie w obliczu terroru stają się śmiertelnym zagrożeniem. Żydzi z nieufnością patrzą na wszystkich: „Nie ufam tym Polaczkom” – mówi jedna z osób ukrywających się w kanałach. Jednak, żeby mieć szansę na przeżycie, komuś trzeba zaufać. Pozostaje nadzieja, że w sytuacji ekstremalnej zwycięży w człowieku dobro, nawet jeśli dotychczasowe jego życie było dość marną egzystencją złodziejaszka. Właśnie takim człowiekiem jest bohater Holland, Leopold Socha – hydraulik, kanalarz, lwowski cwaniaczek, zwykły złodziej. Chciał przeżyć wojnę, zaczął jednak pomagać Żydom ukrywającym się w kanałach. Inny kanalarz bał się, wiedział przecież, że w każdej chwili mogą wpaść w ręce Niemców albo Ukraińców. Leopold też się bał, ale uspokajał kolegę słowami, że zawsze można Żydów zakapować: „najpierw zobaczymy, ile mają”. Przyznasz, Kasiu, że brzmi to strasznie.

Cały tekst w miesięczniku WIĘŹ nr 1/2012 (dostępny także w wersji elektronicznej jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.